• Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Problem.

Problem. 5 miesiąc 6 dni temu #8606

  • Vilkan
  • Vilkan Avatar
  • Offline
  • Użytkownik
  • Posty: 67
Nadziejo, Twoja opcja jest zdecydowanie niebezpieczniejsza. Nie mówię, że zła, ale NowyPrzyjaciel wyraźnie stwierdził, iż jego bliscy, mówiąc delikatnie, nie byliby zachwyceni jego wiarą. Zatem jej otwarte wyznawanie i przekonywanie rodziny – nie mając jednocześnie możliwości do prawnego samodzielnego życia – to stąpanie po grząskim gruncie. I choć raczej nie spaliliby go za to na stosie, to po prostu nie warto stwarzać zagrożenia zepsucia sobie więzi z bliskimi.
oszukiwanie rodziców, od których jesteś zależny nie jest dobre.

A ryzykowanie skłócenia ich ze sobą niby jest dobre? Według mnie lepiej jest ukryć prawdę w celu zachowania spokoju rodzinnego, własnego bezpieczeństwa i dobrych relacji z rodzicami. Może i jest to oszustwo, ale uzasadnione większym dobrem i rozsądkiem.
Na kłamstwie niczego jednak trwałego nie zbudujesz. Nie postawi to również naszej wiary w dobrym świetle.

Sądzę, że ukrywanie swojej wiary w obawie przed środowiskiem nie jest niczym, co by odbierało jej chwałę. Jest to działanie uzasadnione i rozsądne. W złym świetle za to stawia to wiarę osób, które skłaniają swoim nieprzychylnym podejściem do ukrywania się.
Gdy zaczniesz nosić słowiańskie symbole, modlić się do naszych Bogów, Twój pokój przybierze inną "szatę" rodzice będą przeciwni, zaczną się martwić, Ciebie bardziej kontrolować. Staną się nieufni, mogą nawet podejrzewać, że należysz do sekty.

Nie dokonuj nadinterpretacji. Rodzina religijna nie musi zaraz z detektywistyczną precyzją doszukiwać się w tym czegokolwiek. Poza tym używasz tu uzasadnienia do następstw, które wcale nie muszą nastąpić. Zesłowiańszczenie siebie i swojego pokoju bynajmniej nie musi zostać przyjęte jako jakiś dowód na zmianę wiary – zresztą rodzina NowegoPrzyjaciela może nawet w ogóle nie wiedzieć, że coś takiego jak rodzimowierstwo istnieje. Zaś co do modlitw, to raczej z tym się nie obnosi i to akurat trzyma się w szczególnym ukryciu. Więc jeśli nasz kolega nie rozpali ogniska w pokoju i nie zacznie wykrzykiwać jakichś inkantacji, bijąc w bębny i kręcąc z zapałem kołatką, to nie ma się czego obawiać.

Już raczej opowiadanie o wierze słowiańskiej wprost i danie w ten sposób upustu wobec zachwytu i obycia w niej, spowodowałoby podejrzenia. Ale mówienie przy okazji o kulturze czy wierze – bez przesadzania – popieram.

No i mamy taki przykład różnych ścieżek do celu. Ja Ci poradziłem zgodnie ze swoim punktem widzenia i na podstawie swoich doświadczeń, mając na względzie Twoje dobro. I nie wątpię, że i Nadzieja tak zrobiła. Masz wolną rękę i zrobisz, co uznasz za stosowne. Życzę Ci powodzenia niezależnie od wyboru.

Chwała, sława i cześć :)
Czy szczęśliwi są ludzie,
Którzy żyją w ułudzie?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Problem. 5 miesiąc 5 dni temu #8607

  • Nadzieja
  • Nadzieja Avatar
  • Offline
  • Użytkownik
  • Posty: 20
Vilkanie, cel nie uświęca środków. Patrzę na sprawę z perspektywy rodzica, też jestem matką i nie chciałabym aby moje dziecko mnie oszukiwało.
Myślę, że na początku rodzice Nowego Przyjaciela powinni zaakceptować Jego zainteresowania kulturą, historią i wiarą Słowian; będzie mu wtedy dużo łatwiej.

Uważasz, że koloryzuję i myślę co by było gdyby, ale niestety rodzice zazwyczaj jeszcze fanatyczni katolicy mają takie ciągotki i każdy niezrozumiały dla nich symbol uważają za dzieło szatana :) (wiem śmieszne ale mam takich znajomych :laugh: )

Sława!
"I wszczęła spór Mokosz z Perunem, kto z nich ma stworzyć człowieka.
I stworzyła Mokosz człowieka, a Perun włożył weń duszę.
I dlatego, gdy człowiek umiera, do ziemi idzie jego ciało, a dusza ku Perunowi"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Problem. 5 miesiąc 5 dni temu #8608

  • Gryzek
  • Gryzek Avatar
  • Offline
  • Użytkownik
  • Posty: 35
Ja też nie czuję jakiejś specjalnej potrzeby chwalenia się swoją wiarą.
U mnie nikt nie wie O mojej wierze, natomiast wiedzą, że nie jestem katolikiem.
Moja kochana mamusia jest raczej osobą wierzącą i się wścieka, kiedy mówię coś nie tak o chrześcijaństwie, więc staram się nie wchodzić na te tematy.
Natomiast jeśli o ojca idzie to pełen luzik. Co prawda jest on katolikiem, ale z rodzaju tych, co to w kościele są na swoich chrzcinach i pogrzebie ;)
Myślę, że gdybym się przyznał to wielkiej afery bym nie wywołał, ale na chwilę obecną nie ma takiej potrzeby, więc niech zostanie tak jak jest.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Problem. 5 miesiąc 5 dni temu #8609

  • Vilkan
  • Vilkan Avatar
  • Offline
  • Użytkownik
  • Posty: 67
cel nie uświęca środków

To zależy od punktu widzenia (niech żyje Machiavelli ;) ). Według mnie w wielu wypadkach jak najbardziej uświęca. Tutaj pozwala to na ominięcie ewentualnych krzywd i przykrości u obu stron.
Patrzę na sprawę z perspektywy rodzica, też jestem matką i nie chciałabym aby moje dziecko mnie oszukiwało.

A on też przecież nie będzie skakać z radości ze świadomością, że musi coś ukrywać przed najbliższymi. Tak samo ja – nie chciałbym żyć w takim utajeniu, ale po prostu inne rozwiązania są zbyt niebezpieczne. Jeśli rodzice nie budzą zaufania w tej sprawie, to sami budują podwaliny pod kłamstwo. To nie wina dziecka, że chce mieć własną duchowość i zarazem żyć w zgodzie z rodziną.
Myślę, że na początku rodzice Nowego Przyjaciela powinni zaakceptować Jego zainteresowania kulturą, historią i wiarą Słowian; będzie mu wtedy dużo łatwiej.

Powinni, ale nie wszystko jest takie, jakie być powinno. Zważając na to, że jego rodzice są – jak sam stwierdził – mocno religijni, to nie sądzę, by to zaakceptowali. Znaczy: zainteresowanie tak, ale nie wyznawanie wiary rodzimej, a o to tu chodzi. W najlepszym razie, poza bardzo mało prawdopodobną tolerancją, uznaliby to za młodzieńczy wybryk. Ale mogłoby być gorzej, mogliby to uznać za porażkę rodzicielską i wpadnięcie syna w łapy Szatana oraz złych ludzi i podjąć działania mające go wyciągnąć. A jak dobrze wiemy, chrystianizacja zbyt miła zazwyczaj nie jest.
rodzice zazwyczaj jeszcze fanatyczni katolicy mają takie ciągotki i każdy niezrozumiały dla nich symbol uważają za dzieło szatana

Raczej powiedziałbym, że podejrzliwi rodzice, zwłaszcza fanatyczni, mają takie ciągotki. Nie ma co uogólniać. Choć i takie osoby istnieją. Na szczęście tychże osobiście nie znam :laugh: Więc z tym może być różnie. Ale tu można też postąpić na parę sposobów. Np. trzymać przy rodzinie takie symbole w ukryciu albo – jeśli zapytają – to opisać je, bez odnoszenia się do sfery religijnej. Gdyż, jeśli weźmiemy choćby swargę, to ma ona tak szeroką symbolikę, że pominięcie jej rodzimowierczego znaczenia dalej pozwala mówić o tym, że obrazuje ona np. cykl przyrody, Słońce, przemijanie i odradzanie się itd.
Czy szczęśliwi są ludzie,
Którzy żyją w ułudzie?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Problem. 5 miesiąc 5 dni temu #8612

Poza Brucknerem i Gieysztorem, dobrą pozycją jest jak zwykle Filozofia Słowian Merskiego oraz inne jego książki.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

Logowanie

Najbliższe święto

Święto plonów 22.09.2017 20:00 31 Dni Święto plonów

Ostatnio na forum

1996-2017 Rodzima Wiara
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος