W uporczywej duszy słowiańskiej
u rodzimego i pierwotnego ludu
sposób rządzenia się i życia,
obyczaje i mowa sama
- ściśle były spojone
z nauką o Bogach.

Zorian Dołęga Chodakowski 1818

Odrodzone prapolskie wyznanie przywraca Polakom podstawy ich ducha, wiarę wyrosłą razem z Narodem, źródło mocy. Zwracając się ku wierze przodków, której rozwój przemocą przerwano, nie zamierzamy odtwarzać słowiańskiej religii w jej dawnej postaci, lecz wczuć się w jej ducha - abyśmy mogli nim żyć. Rodzima wiara przywołuje wspólne bałto-słowiańskie i wszecharyjskie dziedzictwo, aby czerpać z niego siły, wiedzę i natchnienie do swego rozwoju.

Staramy się naszą prawiarę poznać do głębi, wczuć się w nią i zrozumieć ją. Podejmujemy trud jej odbudowy i dalszego rozwoju.

Bogowie są upostaciowanymi siłami Przyrody, oglądem Tego Jednego - Boskiej Prasiły tworzącej, przenikającej i uduchowiającej wszystek Świat. Każdy z Nich jest częścią, ułamkiem Bożycy, odzwierciadlając jedną z wielu stron potęgi Wszech-Boskości. Bez Bogów nie byłoby Świata, a bez Świata Bogów.

Nie znamy dróg rozwoju, jaką przebyłaby nasza prapolska wiara w ciągu set lat jej wymuszonej nieobecności w życiu Narodu, ani poziomu jaki by osiągnęła. Możemy tylko ją sobie wyobrazić i starać się nadać jej postać odpowiednią współczesności. Pomocne są nam w tym dziele ludowe obyczaje i obrzędy. W nich zachowało się dużo prapolskiej kultury i ukrytej wiary. Jak ongiś chcemy być wolni i twórczy, czynni w każdej dziedzinie życia, kierując się wzniosłymi zasadami. Rodzima Wiara jest stale żywą i zawsze młodą religią życia i radości, obcowania z Bogami.

Po tysiącleciu zniewalania ducha nadszedł czas jego odrodzenia, odrodzenia naszego i pokrewnych narodów. Od nas samych zależy jego przebieg i spełnienie. Bądźmy godnymi spadkobiercami naszych duchowych przodków - rodzimowierców. To dzieło wymaga od nas wytrwałości. Jego wynik rozstrzygnie naszą przyszłość.


1. Źródła wiary - przekaz, rozum i uczucie

Szeroko pojęte dziedzictwo Bałto-Sławii i Wszech-Aryi jest podstawową, bardzo istotną uczuciową płaszczyzną oparcia rdzennej wiary Polaków. Zakorzenienie w rodzimej glebie wzmacnia narodowy instynkt odrzucający to, co obce słowiańskiemu biosowi, a kierujący myśli i uczucia ku temu, co wyrosło z głębi duszy naszych praojców.

Czynniki rozumowe i uczuciowe w religii uzupełniają się wzajemnie. Uczuciowy związek z pradziejami warunkuje intuicyjne odczuwanie obecności Bogów i Boskiej Prasiły - Tego Jednego w życiu każdego z nas, w życiu Polski, Lechii, Bałto-Sławii i Wszech-Aryi.

Rodzima Wiara opierając się na dziedzictwie naszych przodków Prapolaków Słowian, doświadczeniu pokoleń, rozsądku, rozumie i nauce, przyznaje, że ten nieskończony, nieograniczony czymkolwiek Świat, w którym żyjemy, który stopniowo poznajemy, to nasza jedyna Rzeczywistość ujęta w prawa Przyrody - świat Bogów i Ludzi.

Umiłowanie i cześć boskiej Przyrody wyraża i opiewa niepowtarzalnie pięknie i nieporównywalnie wzniośle Rgweeda (Rgveda). Tworzyli Ją przed tysiącami lat natchnieni przez Bogów starożytni Aryowie, zdobywcy Indii. Rgweeda jest świętą również dla nas Słowian. Nasza obecna wiedza o Świecie wywodzi się z tej pradziejowej mądrości.

Rozwój wiedzy pogłębia i poszerza obraz wiecznego, nieograniczonego, hierarchicznie zbudowanego i stale rozwijającego się Bogo-Świata. Naszą powinnością jest włączyć się jak najmocniej w Jego rozwój, przyczyniać się do rozkwitu wiary i nauki. W promieniach wiedzy potężnieją nasi rodzimi prapolscy Bogowie Bałto-Sławii i Wszech-Aryi.


2. Bóg i Bogowie

Już w starożytności współżyły obok siebie przenikając się nawzajem dwie postacie rodzimej religijności. Pierwsza była udziałem filozoficznie usposobionej elity. Druga to ludowa religijność, polegająca przede wszystkim na obrzędach, na poczuciu więzi z Przyrodą, z Jej siłami, opierająca się też na instynktownym odczuwaniu łączności z ziemią, przeszłością i przodkami. Wśród Słowian było podobnie.

Nasza polska prawiara zawiera w sobie, obok tego, dwie warstwy religijności. Pierwsza z nich, starsza, pochodzi w swych pierwotnych wątkach jeszcze z neolitu, z czasu, gdy nasi najdawniejsi praprzodkowie poczęli osiedlać się na roli. Drugą przynieśli nam Prabałtosłowianie - Indoeuropejczycy. Obie warstwy rodzimej prawiary, prearyjska i aryjska, stopiły się harmonijnie w odległej przeszłości w jedną całość, tak jak ich wyznawcy stworzyli jeden lud.

Ta starsza warstwa prawiary odznaczała się czcią oddawaną Boginiom i Bogom związanym z ziemią i wodą. Ich wyobrażeniami o znanych imionach w Europie są Atena, Gaja, Żywia, Łada-Dana, Mokosz i Wełes. Te odległe czasy wiąże się często z matriarchatem.

Młodsza warstwa jest zbudowana trójpoziomowo zgodnie z aryjskim wyobrażeniem Świata zbudowanego z Ziemi, Przestworzy i Nieba. Najwyższe miejsce w hierarchii zajmują Bogowie, lub wieloimienny Bóg Nieba władający Ogniem. Następni są Bogowie Przestworzy przenoszący Ogień ludziom. Bogowie Ziemi i Wód dopełniają panteon.

Trójpoziomowemu modelowi Świata Bogów odpowiada trójstopniowość społeczeństw aryjskich ludów składających się z duchowych zwierzchników - prawodawców, wojowników i wytwórców.
To zostało odkryte i naukowo opracowane w XX wieku.

Znaczna część imion Bogów pochodzi bezpośrednio z Weed i często występują one w panteonach blisko i dalej spokrewnionych z nami ludów. W bałto-sławskim obszarze etnokulturowym powszechną jest cześć oddawana dawcy życia Bogu - Słońcu, Ogniowi i Ziemi. Bogowie Swarog i Perun są czczeni przez wszystkich Bałtów i Słowian od praczasu do dziś. Trygłów i Światowit (Swan-te-wid) należą też do wspólnego panteonu. Wedyjskie słowa Swan oraz Swar, jako kula Słońca, ogień, blask, żar i niebo, są bliskoznaczne.

W Polsce zachowało się wyjątkowo mało boskich imion. Porównując krytycznie panteony pokrewnych nam sąsiadów w minionych wiekach i obecnie możemy dobrze wyobrazić sobie i nasz lechicko-polski panteon. Akademickie spory o dokładne brzmienie i pisownię imion Bogów, ich miejsce w panteonie zostawiamy językoznawcom, mitologom i religioznawcom. Wysoko cenimy znaczenie mitów i mitologii jako poetyckiego przedstawienia i wyobrażenia naszych Bogów uosabiających przepotężne siły Przyrody, tożsamych z Nimi.

Istotną cechą naszej prawiary jest jej stały rozwój odpowiadający ciągłemu rozwojowi Świata. Wieczna zmienność zjawisk jest jedyną trwałą istotą otaczającej nas Rzeczywistości. To bezustanne stawanie się w zwrotnym powiązaniu wyraża wspaniale jeden z hymnów Rgweedy

(X, 72):

Świat powstał z wielkiej rodzicielki,
Z Świata powstały zaś przestrzenie,
Z Aditi Daksza się narodził,
Z Dakszy Aditi znów powstała.

Przyroda jest dla nas wielką księgą mądrości. Ucząc się czytać w tej księdze, czyli poznając prawa Przyrody, poznajemy Wszechbyt i Bogów, jak też samych siebie, nasze miejsce w Świecie. Nasza wiedza pogłębia się stale i poszerza. Ten proces trwa ciągle. Stale będziemy odkrywać nowe prawa Przyrody, jak one działają, jednak nie będziemy kiedykolwiek wszystkiego wiedzieć, nie staniemy się wszechwiedzącymi, bo też i przedmiot naszego poznania rozwija się i jak zawsze przemienia bezustannie.

Wszechwiedzę przypisuje człowiek Bogu lub Bogom. Lecz i Oni są ograniczeni do wiedzy o obecnym Świecie. Świat rozwija się stale. Wraz z nim rozwijają się Bogowie będący różnymi przejawami Tego Najwyższego - Prasiły, Jedni. To Najpotężniejsze - Boska Moc pragnie doskonalić się, prze ku doskonałości. Ten ciągły, wszechstronny i całościowy rozwój Wszechrzeczy jest stałą, jedynie całkowicie pewną rzeczywistością, absolutną realnością naszego Świata.

Pankosmiczna Prasiła, wedyjskie To Jedno przenika wszystko. Ona jest obecna w każdej zmianie w Kosmosie. To ta Wszech-Moc sprawia, że Świat podlega ciągłej, cyklicznej przemianie, że rozwija się stale i bez ograniczeń. Ta Boska Siła to Pankreator - Wszechtwórca.


3. Boskie Prawa Przyrody

Prapolska Rodzima Wiara wyrasta z wierzeń opierających się na odruchowym odczuwaniu jedności z otaczającą nas Przyrodą, z Ziemią, Słońcem i Wszech-Światem. Gdy żyjemy zgodnie z wszechobecnymi prawami Przyrody, one wspomagają nasze poczynania, są nam przyjazne. Świadomie włączając się w wiecznotrwały rozwój Bogo-Świata otwieramy sobie drogę do nieznanego dotąd rozkwitu człowieczeństwa w nas, wzrostu mocy.

Ziemia jest naszą Matką, która nas żywi. My jesteśmy nie tylko od niej uzależnieni, ale i jesteśmy Jej cząstką jak rośliny i zwierzęta, jak wody i lądy, chmury i wiatr, jak cała ożywiona i nieożywiona Przyroda. Tylko człowiek jest tego świadom. Stąd spada na nas ogromna odpowiedzialność. To my dokonujemy największych zmian na Ziemi od paru tysięcy lat. Nader często są to nieprzemyślane działania, których złe skutki póżniej obracają się przeciw nam samym.

Przyczyną tego jest odejście od prawiecznych wedyjskich zasad harmonii i hierarchii, od umiłowania Przyrody, od poczucia związku z Nią, chęć podporządkowania Jej, uczynienia poddaną. To spowodowało spustoszenie w otaczającym nas środowisku i w naszych duszach.

Świat jest prawieczny, nieskończony. Logika i zdrowy rozsądek nie pozwalają przyjąć powstanie nieskończonej masy i energii z niczego. Ex nihilo nihil, z niczego nic, o tym wiedzieli już starożytni. Powstanie Świata z niczego byłoby niedorzecznością. Wpierw To Jedno zaistniało własną mocą. Z Niego wyłonił się Bogowie i Świat. Światu jest immanentna - Boska Prasiła. To Ona sprawia, że Świat rozwija się wstępując spiralnie i przyjmuje przez to coraz to bardziej złożone postacie. Ona dąży również ku doskonałości i samodoskonalenia. Stały rozwój obojga jest zwrotnie sprzężony. Oboje są bezwzględną rzeczywistością.

Bogowie i Świat nie mogą istnieć oddzielnie. Oboje powstali razem w praczasie; RV. X. 129, 6. Oni Go ożywiają i poprzez Niego działają, są w Nim. Również pierwiastki męski i żeński w Życiu dopełniają się i warunkują wzajemnie. Nie może istnieć tylko męska lub żeńska rodzina, ród, naród lub większa wspólnota, jak nie ma jednobiegunowego magnesu.


4. Mocarne Słońce - Gromowy Bóg

Dla Ziemi i tego, co na niej żyje, najważniejszą jest nasza dzienna gwiazda - mocarne Słońce. To najbliższe nam, żywe skupisko potężnej energii jest jednocześnie dawcą życia na Ziemi. Istnienie pewnych postaci życia w głębi mórz, gdzie nie docierają słoneczne promienie, nie podważa roztrzygającego znaczenia Słońca dla nas, dla rozwiniętych form życia pozostających we wzajemnej zależności.

Słońcu należy się szczególna cześć. Jemu zadzięczamy nasze istnienie, całą otaczającą nas ożywioną i ukształtowanie nieożywionej Przyrody. To, że wiatr wieje, unoszą się chmury, pada deszcz i uderza grom i to, że źródła tryskają, a rzeki płyną, zawdzięczamy Słońcu.

Ubóstwienie Słońca zwiąże się zawsze z kultem Ziemi i płodności. Rgweeda ubóstwia Słońce ożywiające Ziemię. Surya - Słońce jest najwyższym spośród Bogów (RV. I. 50). Hellenowie i Rzymianie oddawali też zapładniającemu Ziemię Słońcu boską cześć. Kult Sol Invictus - Niezwyciężonego Słońca miał jednoczyć ludy rzymskiego Imperium. Słowianie i Bałtowie czczą Słońce pod różnymi imionami, jak daleko wstecz sięga nasza pamięć. W Polsce przetrwała aż do 17 wieku starodawna przysięga na Słońce jako najmocniejsze ze wszystkich zaklęć.

Ze Słońcem wiązały się odwieczne wyobrażenia Boga Bałtosłowian-Aryów. Żywe Słońce jest wcieleniem Boskiej Prasiły, najwyższej mocy Kosmosu, Bożym Okiem. Niebieskie sklepienie jest Jego wspaniałą siedzibą. Z nieba spada na Ziemię życiodajny deszcz. To Bóg - Słońce zapładnia Ziemię, a Grom-Perun pośredniczy w tym świętym dziele.

Słońce ucieleśnia samą Boskość, helleńskie to [???].

Oddawanie czci Słońcu-Swarogowi przez naszych wczesnopolskich przodków, jako najwyższemu spośród Bogów, świadczy o wysokim stopniu rozwoju wiary i mocnym związku z wedyjskim panteonem. Większość wedyjskich Bogów nieba i przestworzy posiada słoneczne cechy.

Surya jest zaś samym Słońcem w najczystszej postaci, baczącym na Ziemię z najwyższego nieba. Mocarny Indra, najmądrzejszy z wedyjskich Bogów, i ich król, zawiera w sobie, po Suryi, najwięcej przymiotów Słońca. On jednoczy błyskawicą i ogniem Gromowe Słońce, Niebo, Przestworza i Ziemię, panuje nad żywiołami.

Do Słońca modlili się Słowianie jak wszyscy Aryowie o świcie, a też południem i wieczorem, śpiewali hymny na Jego cześć i składali Mu obiaty- treby. Wschód Słońca jest zawsze podniosłym misterium.
Starodawnym obyczajem jest pozdrowienie rozpoczynającego się dnia i oddanie czci Słońcu-Swarogowi zwracając się wpierw ku Niemu słowami Stanisława Wyspiańskiego: Słońce Gromowe, Palący Boże! Modlimy się: Sława Tobie - Dawco Życia! Sława Rodzimym Bogom, Sława Niebu! naszej tarczy, Sława Matko Ziemio! Sława Tobie! Z Ciebie wyrastamy i do Ciebie wracamy w wiecznym krążeniu ciała i ducha. Sława Swaroże - Mocarny Boże! Sława Dadźbogowi, Perunowi i Trygłowowi!

Stańmy się z Wami jednością, odczujmy Wasze przepotężne życie, w rytm Świata. Módlmy się o zgodne z Nim życie i jedność naszych narodów o odrodzenie Rodzimej Wiary. Modlitwa towarzyszyła naszym przodkom na codzień - niechaj towarzyszy i nam. Ona przybliża nas do Bogów, dodaje sił i umacnia w wierze. Przez modlitwę łączymy się z przeszłością i oddziaływujemy na przyszłość. Modlitwą sławimy Bogów i wyrażamy nasze prośby i życzenia, wpierw wspólnotowe a potem osobiste.


5. Obrzędy i obyczaje

Z Przyrodą, z Jej rytmem życia, z Jej odwiecznie powracającymi przemianami związane są rodzime obrzędy i obyczaje. Znaczna część pradawnych, rodzimowierczych obrzędów przetrwała; czasem w powierzchownie schrystianizowanej postaci. Do nich należą palenie zniczy na mogiłach, spożywanie kraszanek, topienie Marzanny-Morany zapalanie watry na wzniesieniach w Jare Święto, spławianie wianków i palenie sobutek w Kupalną Noc, Dożynki na powitanie jesieni, uroczysta wieczerza w Szczodry Wieczór przed Godami, a też święcenie ognia, wody, ziół czy okadzanie żywiny, obchodzenie pól. Naszym zadaniem jest odzyskać i ożywić te pradawne polskie obrzędy i święta.

Na rodzime dziedzictwo składają się obyczaje i obrzędy związane z ubóstwieniem Przyrody, uświęceniem pracy i macierzyństwa. Polacy czują się jak wszyscy Sławowie-Aryowie dziećmi Matki Ziemi. Macierzyństwo i praca zasługują na najwyższą cześć i otaczane są opieką. Ubóstwienie Przyrody wyraża się m. in. poszanowaniem pierwotnej różnorodności żyjącego świata i wyróżniających się pięknością i majestatem gór i skał, źródeł i rzek, jezior i mórz, drzew i borów, wysp i wybrzeży.

Najwspanialszym sanktuarium jest położony w środku Śląska, w ziemi Ślężan, zespół trzech gór: Ślęży, Raduni i Wieżycy. Ich szczyty są otoczone starożytnymi wałami z kamieni, w tym Ślęża - potrójnym. Łysiec i Dobrzeszowska Góra w Łysogórach, też otoczone kamiennymi wałami, były ongiś ważnymi ośrodkami obrzędowymi. Wieżyca w Tucholskich Borach jest świętą górą Kaszubów, a nad samym morzem wznosi się Rowokół, święta góra Słowińców. Góra Zamkowa nad jeziorem Szurpiły, w Krainie Hańczy, była świętym miejscem Jaćwięgów. Tam najdłużej, do roku 1283, trwała bohatersko bałtosławska prawiara na obszarze dzisiejszej Polski. W puszczy Białowieskiej i na Pomorzu zachowały się kamienne kręgi i inne ślady po świętych gajach. Świętymi jeziorami są Gopło i Lednickie. Świętymi są źródła wszystkich polskich rzek. Świętą jest dla Polaka cała Polska, dla Słowianina cała Sławia.

Główne rodzimowiercze święta, są wyznaczane przez obieg Ziemi wokół Słońca. Na nim opierają się pomiary czasu i kalendarze aryjskich ludów od praczasów. Pierwszym świętem jest początek nowego roku słonecznego - Gody, które przypada w grudniu na dzień po przesileniu. Dawniej powszechnie, a i dziś jeszcze często uważa się za początek nowego roku pierwszy dzień wiosny w końcu marca - Jare Święto, Wielki Dzień, gdy dzień staje się dłuższy od nocy.

Noc Kupały, czyli Sobutki, najkrótsza noc w roku, drzewiej kończąca czerwiec, to wielkie, radosne, szczepowe święto. W tych dniach Słońce ma u nas największą moc, najszczodrzej obdarza nas dobrotliwym ciepłem, przeto witamy Go szczególnie uroczyście. Czwartym dużym świętem jest Święto Plonów - Dożynki czyli Wieńcowe - powitanie jesieni pod koniec września, po równonocy. To święto wyróżnia się szacunkiem i wdzięcznością za zebrane plony, na które składają się nie tylko płody Ziemi, ale też i wytwory ducha, wyniki naszej całorocznej pracy.

W czasie obchodów tych czterech głównych świąt oddajemy cześć naszym przodkom. Osobny dzień pamięci przodków to Dziady, zachowane mimo nacisku od tysiąca lat. Wschodni Słowianie i Bałtowie, a też Gallowie i Germanie świętują nadto środki pór roku. Ich obrzędowy rok składa się z ośmiu części.


6. Dziedzictwo przodków - Sława Rodowi!

Tym, którzy odeszli, którym nasze istnienie zawdzięczamy, cześć i sława. Oni tworzą wraz z nami wspólnotę. Ta wspólnota trwa Narodem tak długo, jak ich zachowujemy w pamięci, pokąd utożsamiamy się z Narodem, z jego dziejami. Pamięć o praojcach, świadomość pochodzenia jest przekazywana z pokolenia na pokolenie.

Pamięć o nich i cześć przodkom ma też swe głębokie uzasadnienie w biologii człowieka. To, kim jesteśmy, wynika z praw dziedziczenia. Można zmienić poglądy i zapatrywania na wszystko, co nas otacza, można zmienić religię, ale nie można zmienić genotypu. Geny otrzymaliśmy od naszych rodziców, oni zaś od ich rodziców i tak coraz dalej od około 40 000 lat. Wtedy zaistniała nasza odmiana człowieka, zwana homo sapiens fossilis (Cromagnon i Aurinac). Z niej wyłoniła się później praaryjska wspólnota ludów, a z niej bałtosławska. Bałto-Słowianie rozdzielili się z upływem wieków na podrodziny narodów, jak wschodnich i zachodnich Słowian, Bałtów a następnie na poszczególne narody i szczepy.

Świadomi swego pochodzenia badamy je i zgłębiamy wiedzę o prawach dziedziczenia. Przy zakładaniu rodziny bierzemy je pod uwagę. Wychowując potomstwo w Rodzimej Wierze staramy się też wyrabiać w nim silną wolę, samodzielne myślenie i wytrwałość w działaniu oraz poczucie więzi z Przyrodą i narodową świadomość. Pamiętamy słowa Wieszcza nakazujące strzec czystości polskiej krwi.

Zdrowa wielodzietna i wielopokoleniowa rodzina zapewnia stały rozwój Narodu. Odnawiający się ciągle pokoleniami Naród nie starzeje się, staje się potencjalnie nieśmiertelnym.

Jeżeli często występuje zjawisko jedno- i bezdzietności, świadczy to o zaniku woli życia danego społeczeństwa. Utrzymanie się takiej biologicznej niewydolności przez parę pokoleń może doprowadzić do załamania się zbiorowego życia narodu, a następnie do jego wymarcia. To zdarzyło się wielokrotnie w dziejach świata. My i bliskie nam indoeuropejskie narody weszliśmy już w końcu XX wieku na tą drogę samozagłady.


7. Życie, walka i miłość

Życie naszych przodków wypełniała bez reszty walka. Walka z bezpośrednim zagrożeniem i codzienne zmaganie się ze słabością była treścią ich życia. Oni wyszli z tej próby zwycięsko. Bądźmy godnymi ich następcami. Nie ustawajmy w walce. Uczmy się zwyciężać.

W pramitach o początku Świata walka bywa często źródłem twórczości. Każda twórczość wynika z ciągłej zmiany i przekształceń. Te wywołuje zaś walka. Walka jest cechą naszego bytu. Byt przez ścieranie się w nim przeciwieństw znajduje się w ciągłym rozwoju, w walce. W walce ginie to, co przeżyło się, a powstaje nowe. Tylko walcząc jesteśmy w stanie obronić wolność - własną i narodu.
Walka daje też samowiedzę, bo walcząc sprawdzamy samego siebie. Osiągnięcie czegoś pokonując trudności daje ogromne zadowolenie, radość życia. Przejście przez życie bez walki, w bezruchu, byłoby nieszczęściem dla zdrowego na duchu człowieka.

Jedynie nie pragnąc czegokolwiek, nie dążąc ku czemuś, unikamy walki. Zastój, całkowity spokój to jest już prawie śmierć. Cisza, ustanie przemian, rozwoju i wreszcie czasu oznaczałoby niechybnie śmierć. Nie walczyć znaczy jakby nie być, nie żyć. Ruch, zmiany i napięcie towarzyszą zawsze życiu.
Walka może przybierać różne postacie. Wśród nich jest także ścieranie się poglądów, polemika. Również religia nie może istnieć bez polemiki, wymiany poglądów, choćby najostrzejszej. Nieprzypadkowo bios oznacza po grecku zarówno życie, jak i łuk. Łuk wyraża napięcie i siłę, która wyzwala się w locie strzały.

Walka jest ciągłym ruchem, w stale zmieniającym się uwarunkowaniu, pokonywaniem przeszkód, parciem naprzód ku coraz to doskonalszym postaciom, przełamywaniem oporu w stale zmieniającym się położeniu - jest samym życiem, rozwojem.

Życie rozwijało się zawsze w oparciu o instynkty. Bez nich nie moglibyśmy istnieć, bez nich nie moglibyśmy walczyć. Takie są prawa Przyrody, boskie, wszechobecne i nie do ominięcia. Im podlega wszystko, każdy naród, każdy z nas z osobna i wszystko co żyje. Życie jest wartością samą w sobie. My mówimy życiu TAK bez zastrzeżeń.

Miłość zajmuje w życiu szczególne miejsce. Najstarsze świadectwo duchowośći naszego etnokulturowego kręgu - hymny Rgweedy - nazywają miłość praźródłem twórczej działalnośći, rozumu i żądzy poznania. Miłość - kama jest podstawą bytowania ludzkiego, miarą człowieczeństwa. Eros znaczy po grecku miłość, a zarazem pęd do wiedzy i twórczą działalność duchową. Miłować i walczyć jest naszym zawołaniem od prawieków.


8. Niepodzielność wszechrzeczy

Wszechobecna i odwieczna jest, wszystko przenikająca Boska Prasiła. To Jedno - Tad Eekam z Rgweedy - stanowi teraz z całym Światem i Bogami jedną, niepodzielną, nieprzerwanie doskonalącą się Całość. Ciało i duch człowieka tworzą również wzajemnie warunkującą się całość. Każde z nich nie może istnieć bez tego drugiego. Dążąc do pełnego rozkwitu naszego człowieczeństwa staramy się oba te czynniki rozwijać równomiernie. Cokolwiek czyniąc dla duchowego rozwoju, doskonalimy równocześnie ciało, ćwicząc zaś ciało doskonalimy też ducha.

Świat rozwija się wraz z immanentną Mu Boską Prasiłą - Tym Jednym. Wszystko, co istnieje rozwija się, chce bezustannie doskonalić się, powiększać swoją moc, swój zakres możliwości. My winniśmy też stale doskonalić się. To jest ciągły ruch bez początku i kresu, a makrokosmos i mikrokosmos przenikają i warunkują się w człowieku wzajemnie. Rozwój Rzeczywistości jest uzależniony od rozwoju wszystkich istot składających się na Nią - a ich rozwój z Jej rozwojem.

Człowiek jest cielesną i duchową cząstką nieskończonego i żywego Kosmosu, a zarazem jego współtwórcą i jego świadomością. Boska wola tworząca napiera potężnie i stale na Wszech-Świat i człowieka. Ona wymusza rozwój. Przejściowe niepowodzenia zdarzają się jednak. Ograniczoność człowieka w czasie i przestrzeni jest koniecznym warunkiem rozwoju jego samego i Świata. Świadom tego człowiek stara się czynnie włączyć w nieustający rozwój Kosmosu uczestnicząc każdy w życiu swego narodu i wspólnoty narodów. Również tu ukazuje się dobitnie powszechna wszechogarniająca jedność rzeczy i zjawisk, ich ontologiczne powiązanie i wzajemne oddziaływanie.


9. Charakter i dziedziczenie

Charakter każdego człowieka i narodu uwidacznia się w ich postępowaniu. Kluczową rolę w kształtowaniu charakteru odgrywają odziedziczone cechy. Biologia człowieka nie poddaje się jakimkolwiek politycznym bądź ideologicznym zabiegom, wpływom czy naciskom. Ona jest nam dana raz na zawsze. Praw dziedziczenia nie sposób jakkolwiek pominąć lub obejść. Geny przenoszą nasze podstawowe, psychofizyczne cechy niezliczoną ilość razy z pokolenia na pokolenie, stając się nieśmiertelnym łącznikiem wiążącym przeszłość z przyszłością.

W wyniku nakładania się na odziedziczone cechy wychowania, nacisku środowiska naturalnego i wpływu otoczenia powstają charaktery pojedynczych ludzi i narodów. Jeżeli ich pochodzenie i wiara mają te same źródło, są zgodne ze sobą, powstają warunki, aby wytworzył się harmonijny i mocny charakter. Dla nas oznacza to bezwzględny nakaz powrotu do wiary przodków Prapolaków - Słowian i usilną, bezustanną pracę nad jej rozwojem. Odziedziczone przez nas uzdolnienia powinniśmy rozwijać, wzbogacając w ten sposób wspólne dobro. Łatwiej niż pomnożyć, można je niestety roztrwonić i zaprzepaścić.

Jeśli genotyp pozostaje w sprzeczności z wyznaniem, rodzi się wewnętrzne rozdarcie, charakter człowieka, a zwłaszcza narodu jest chwiejny i słaby, skłonny nawet do samoszkodzenia. Tak przejawia się głęboka dekadencja - wynaturzenie, obecnie częste zjawisko.

Wartość człowieka i narodu określają ich dokonania, nie zaś dobre chęci czy najlepsze nawet zamiary. Takie są podstawy oceniania znane od prawieków wśród ludów naszego etnokulturowego kręgu Indoeuropy.

Rodzimowiercy odznaczają się zdrowym rozsądkiem, logicznym myśleniem, surową etyką, wytrwałością w urzeczywistnianiu zamierzeń, poczuciem solidarności i umiłowaniem wolności.


10. Błąd i przewina

Każdy z nas ponosi pełną odpowiedzialność za własne czyny, dobre i złe, za osiągnięcia i przewiny. Przewiną jest każde działanie ze szkodą dla siebie, rodziny, rodu, szczepu,ojczyzny Polski, a też Sławii - Aryi. Każdy z nas może pobłądzić lub zawinić, źle postąpić, czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Dola - zrządzenie losu bywa niekiedy okrutne, a błędy młodości mogą latami mścić się, utrudniając dokonanie zasadniczego zwrotu we własnym życiu.

Nie wystarczy szczere wyznanie winy, przyrzeczenie zmiany postępowania i żal z postępku. Tłumaczenie, że zło wyrządziło się niechcący niezdając sobie sprawy ze złoczynu, nie zwalnia z ponoszenia pełnej zań odpowiedzialności. Tylko rzetelne naprawienie wyrządzonego zła i usunięcie skutków złoczynu może pozwolić na powrót do twórczej wspólnoty narodu.

W skrajnych wypadkach może wyrządzone zło być niemożliwe do naprawienia i istnieje niebezpieczeństwo powtórzenia złoczynu. Takim jest zdrada podczas wojny, zabójstwo z chęci zysku lub dla rozrywki. Usunięcie sprawcy na zawsze jest wówczas uzasadnione dla dobra wspólnoty.

Te zasady obowiązywały naszych praojców rodzimowierców. Każdy złoczyn jest naruszeniem Praw Kosmosu - Boskiego Ładu. Prośmy Bogów o pomoc starając się naprawić zło. Nie wiemy jednak, czy Oni nam pomogą. Nie jesteśmy w Kosmosie najważniejsi. Może nie zasługujemy na Ich uwagę. Ludzie nazbyt chętnie wyobrażają sobie, że Bóg/Bogowie bez przerwy zajmują się nimi, uważają, że coś jest karą lub łaską boską. Często pytają dlaczego On/Oni pozwalają na mordy, wojny, katastrofy. To jest uroszczenie. Bogowie powstawali razem ze Światem, z Jego siłami - a ludzie miliardy lat później. Pomoc od Bogów zależy od tego, jak dalece potrafimy do Nich się zbliżyć, w czuć się w działanie praw Przyrody, w Ich obecność.


11. Nieuchronność i konieczność śmierci

W otaczającej nas rzeczywistości rozróżniamy pięć warstw, spiętrzonych hierarchicznie i przenikających się nawzajem. Podstawę stanowi nieożywiona przyroda w jej czterech stanach skupienia. Bezpośrednio na niej spoczywają i dzięki niej żyją organizmy bez psychiki, bakterie i królestwo roślin. Rośliny unoszą i podtrzymują przy życiu królestwo zwierząt, stworzeń obdarzonych psychiką. Powyżej rozpościera się obszar człowieka z jego osobowym duchem. Nad nim znajdują się ludzkie wspólnoty wytwarzające zbiorowego ducha. Osobowy i wspólnotowy duch mogą tylko razem, we wzajemnym powiązaniu istnieć.

Najtrwalszą i najbardziej zwartą ze wszystkich wspólnot jest obecnie naród. On jest głównym i najpewniejszym nośnikiem ponadosobowego ducha wspólnoty. W przyszłości być może miejsce narodu zajmą wspólnoty wyższego rzędu - rodowe związki narodów, nadnarody. Duchowe życie narodu ma samoistny byt, rzeczywiście działający w dziejowym wymiarze. Czynny udział jednostki w życiu narodu, w jego rozwoju daje jej możność wzniesienia się do i odczuwania nieśmiertelności w ciągu życia.

Ponad wszystkimi warstwami i zachodzącymi w nich i między nimi zjawiskami rozpościera się i przenika je nieuchwytna bezpośrednio zmysłami i wszechobecna, Boska Prasiła. Ona objawia się nam powszechnymi prawami Przyrody i stałym rozwojem Wszech-Świata.

Prawa Przyrody nie są dobre ani złe. To, co dobre, a co złe, jest miarą człowieczą, nieobiektywną, uwarunkowaną wyznawanymi wartościami, nieodpowiednią dla oceniania praw Przyrody. Trudno jest nam pogodzić się z bólem i cierpieniem w życiu, a najbardziej z jego nieuchronnym kresem. Wszystko wzdraga się w nas na myśl o nieuniknionej śmierci, buntuje się przeciwko niej. Przemijanie napawa człowieka smutkiem, czasem towarzyszącym całemu jego istnieniu. Życie wydaje się bez sensu temu, kto podda się temu zgubnemu nastrojowi, kto nie potrafi przezwyciężyć go czynnym, twórczym, przynoszącym wspólnotom i sobie pożytek życiem, samourzeczywistnieniem, udziałem w rozwoju Świata.

Śmierć ma swe głębokie uzasadnienie, jest przyrodniczą koniecznością. Jednokomórkowce, które choć starzeją się, nie znają śmierci ze starości, ale i nie rozwijają się. One pozostają od setek milionów lat nie zmienione, nie doskonalą się. Ceną rozwoju gatunku jest osobnicza śmierć. Wiadomo, że ciało po śmierci rozpada się na związki i pierwiastki, wchodząc zgodnie z prawem zachowania materii w wieczny jej obieg. Co stanie się z naszym duchem, gdy unoszące go ciało obumrze, gdy ustanie działalność życiowa organizmu, stale podtrzymująca naszą świadomość, naszą psychikę? Na ten temat można wypowiadać się tylko warunkowo, można tylko domniemywać. Brak jest bowiem koniecznego doświadczenia.

Osobowy duch - jaźń, dźwigający ponadosobowego ducha, staje się ostatecznie nieśmiertelny, roztapiając się w tym duchu, wchodząc znów w wieczne krążenie energii, gdy nadejdzie kres bytowania unoszącego go ciała. Jednostkowa świadomość człowieka łączy się na nowo z nadświadomością Bogo-Świata, wraca do swego praźródła.

Nasza psychika nie może zniknąć bez śladu, jakby nigdy nie istniała. To byłoby sprzeczne z zasadą zachowania energii, gdyż osobowość jest splotem energii.Ta energia jest podstawą potencjalnej nieśmiertelnośći narodu jako duchowo-cielesnej zbiorowośći. Także energia wypromieniowana przez Słońce i inne gwiazdy nie ginie, lecz włącza się w wieczne jej krążenie. Jedne gwiazdy obumierają, a inne powstają rozwijają się i przekształcają się dzięki, i pod naporem boskiej woli tworzenia.

Nie ma uzasadnienia, aby przypuszczać, że osobowość mogłaby dalej istnieć bez żywego, dźwigającego ją ciała. Jedynym rozwiązaniem, jakie można przyjąć, jest - zachowując tożsamość rodową - roztopienie się duchowego jestestwa człowieka w boskiej Nieskończoności, jego powrót do niej. W najstarszej warstwie bałtosławskiej mitologii, a współcześnie jeszcze na Huculszczyźnie, dusze ulatują po śmierci ciała ku Słońcu, roztapiając się w Nim i wracając Jego promieniami na Ziemię. Kres życia jest powrotem do tego, z czego wyłoniła się ono, jest nieuchronny. Nie może zatem być ani karą, ani nagrodą.

Śmierć nie ma własnego bytu. Tylko ludowe wyobrażenia, twórczość artystów i poetycka przenośnia nadają jej jakże wymowną postać. Ona nie czyha na nas z kosą, ani nie każe za złe prowadzenie się w życiu. Ona nie wtrąca w otchłań za karę, ani przeprowadza nas do lepszego świata w nagrodę. Śmierć jest zawsze tylko brakiem życia, jego zakończeniem.

Śmierć jest brakiem życia, jak zimno jest brakiem ciepła, jak ciemność - brakiem światła. Daremny jest więc trud chować się, uciekać lub unikać czegoś, co istnieje wyłącznie jako symbol w wyobraźni człowieka. Wszyscy musimy umrzeć, choć tego nie chcemy, bardzo nie chcemy i bronimy się przed tą myślą. Musimy zdobyć się na odwagę i spojrzeć prawdzie w oczy, pozbyć się złudzeń, nie okłamywać siebie samego i mieć zaufanie w Boski Ład, gdy nadejdzie czas odejścia w nieznane.

Rodzima Wiara pomaga przezwyciężać słabość i lęk, słabość w nas samych i słabość Polski. Musimy być surowi, także wobec siebie, nie rozczulać się nad sobą, nie żalić, nie rozpaczać, że życie jest bez sensu, bo nieuchronnie wiedzie ku śmierci. Tylko jedno życie mamy - wykorzystajmy je jak najlepiej. Nie zmarnujmy go na błahostki ani uciekajmy od niego. Wiedząc, że rozporządzamy tylko skończoną ilością czasu, spożytkujmy go jak najlepiej, jak najgodniej, jak najpiękniej. Pokonujmy małość w nas, dążmy do wielkości. Wielkość Polski będzie potęgować wielkość nas samych, Bałto-Sławii i Wszech-Aryi.


12. Nieśmiertelność

Nieśmiertelność nie polega na przedłużeniu naszego obecnego życia poza grób. Nieśmiertelność można osiągnąć fizycznie przez potomstwo, przenosząc na nie odziedziczone geny, a duchowo - starając się możliwie jak najwięcej wnieść do rozwoju zbiorowej osobowości Narodu, aby stać się twórcą.

Świat przemienia się stale, rozwija. My i Naród będąc cząstką tego niewymiernego i nieskończonego Świata również przekształcamy się. Nasze jednostkowe - przemijające ciała składają się z atomów różnych pierwiastków, które powstały przed wieloma miliardami lat i będą dalej istnieć, gdy nasze ciała rozpadną się.

Również nasza jaźń czyli osobowy duch nie powstaje z niczego od nowa za każdym razem przy poczęciu i narodzinach, lecz wyłania się stopniowo z Nadjaźni obejmującej Bogów i dusze naszych przodków, rozwijając się w sprzężeniu z duchem wspólnoty, w której rodzimy się i wyrastamy. Stopniowo dojrzewamy do autonomicznych rozstrzygnięć między dobrem, a złem, między rozwojem, a zastojem.

Łącząc się z Prasiłą Kosmosu można, choć w niewyobrażalnie mikroskopijnym wymiarze, Jej moc powiększyć lub pomniejszyć, Jej rozwój przyspieszyć lub zakłócić. To zależy od tego, czy człowiek spełnia swe powołanie (doskonali się), czy swym działaniem wspiera rozwój samego siebie, szczepu i narodu. Człowiek jest jedyną istotą na Ziemi zdolną do twórczości. Ta zdolność wiąże nas z Bogami, z przenikającą wszystko, nieograniczoną w czasie i przestrzeni, pankosmiczną boską Prasiłą. Osobowe bytowanie człowieka jest cząstką Wszechbytu. To unieśmiertelnia nas na najwyższym możliwym poziomie.

Każdy z nas należy biologicznie do rodziny, rodu, szczepu, narodu i rodziny narodów. Każda z tych wspólnot jest potencjalnie nieśmiertelna przez odnawianie się pokoleń. Im wyższy szczebel wspólnoty, tym większe prawdopodobieństwo przetrwania i dalszego rozwoju.

Naród jest dla jednostki tym, czym drzewo dla pojedynczego kwiecia lub liścia. Jednocześnie drzewo żyje dzięki wymianie listowia i rozmnaża się dzięki kwieciu. Las-wspólnota żyje zaś swemi drzewami. Świadomość naszej ograniczoności pobudza nas rodzimowierców, do wszechstronnej twórczości, do doskonalenia się.

Świat jako całość rozwija się pod naporem boskiej woli tworzenia, osiągając coraz bardziej złożone, coraz doskonalsze postacie. Nasza część Świata, ta, na której żyjemy i na którą wywieramy wpływ, może jednak cofnąć się w rozwoju, a nawet załamać, z naszej przewiny lub bez niej. Rosnące możliwości człowieka zwiększają to zagrożenie. Dla nas mogło by to stać się ostateczną zagładą, a w kosmicznej skali - wydarzenie trudno zauważalne. Tak ma się skończoność do nieskończoności.

Są takie chwile w życiu, gdy odczuwamy zupełną jedność z otaczającą nas Rzeczywistością, z Bogami, z całym Światem, z tym co było i co nadejdzie, że naszym postępowaniem oddziaływujemy bezpośrednio na otoczenie, że współtworzymy Rzeczywistość, że przyszłość jest w nas. W ten sposób odczuwamy nieśmiertelność żyjąc teraz. Nasza osobowość, nasze ja wtapiając się w ducha wspólnot utrwala się, nie zginie bez śladu.
Im większe nasze tworzenie, tym więcej znaczymy w zbiorowym życiu, tym większy nasz udział w obiektywnym duchu wspólnoty.

Nasz duch po obumarciu unoszącego go ciała może tylko wrócić do tego z czego wyłonił się w zalążku przy narodzinach, do Nadjaźni. Starożytni Aryowie ujęli ten najtrudnieszy problem naszego życia uważając, że nasz osobowy duch, jaźń - Atman jest tożsamym z Brahmanem, duchem i rozumem Świata. To umożliwia wieczne krążenie i doskonalenie się ducha. W starożytnej Grecji odpowiednikiem Atmana była Psyche, a Brahmana Logos. Podobne bałtyjskie i sławskie wyobrażenia zachowały się tylko szczątkowo w mitach.

Gdyby nie było ponadosobowego ducha, opierającego się na naszych osobowych i związanego zwrotnie z nimi, jednoczącego je, nie byłoby możliwe porozumienie się kogokolwiek z innym człowiekiem.

Każdy z nas znajduje się na przecięciu dwojga czasoprzestrzennych osi. Na poziomej osi rozmieszczeni są współcześnie z nami żyjący rodacy, najbliższa rodzina obok nas. Pionowa oś przedstawia w dolnej części naszych przodków, minione pokolenia znikające w głębi czasu. Górna część osi powstaje dopiero. To nasi potomkowie i przyszłe pokolenia, które po nas będą żyć. Z tysięcy i milionów takich przecinających się osi składają się narody. Im bardziej zwarta jest owa sieć, tym mocniejsza tkanka narodu. Świadomość Prajedni jest częścią naszego odczuwania nieśmiertelności.


13. Rodzimowiercza etyka i najwyższe wartości

Nasze prapolskie zasady moralne opierają się na prawie naturalnym, czyli na prawach Przyrody, wprost wynikają z nich. System wartości Rodzimej Wiary ma swe odniesienie do rzeczywistego życia Narodu i większych pokrewnych nam wspólnot narodów Indoeuropy.

Dobro i zło są w powszechnym odczuciu najważniejszymi, najistotniejszymi pojęciami porządkującymi wyznawane wartości. Dobrym jest wszystko, co nas wzmacnia i rozwija. Złem i jest wszystko, co rodzi się z zastoju i ze słabości. W naszej wierze, jak w innych, rodzimych wyznaniach ważne miejsce zajmuje pojęcie dobra narodu. To, co jest dobrem dla narodu, jest dobrem dla każdego z nas. Między nimi istnieje wzajemna zależność. Ku dobru wiodą nas w pierwszym rzędzie wiedza i siła. Wiedza opiera się na rozumie, a siła na zdrowiu. Rozum i zdrowie warunkują wiedzę i siłę.

Prawość ceni się od niepamiętnych czasów tak, jak tężyznę. Odpowiedzialność za własne czyny i zaniechania jest konieczna, gdy cokolwiek czynimy. Rzetelność musi zawsze towarzyszyć wszelkim naszym poczynaniom. Jeden raz zawiedzione zaufanie jest niezwykle trudne do odbudowania. Zachowanie godności w codziennym życiu i trudnych chwilach obowiązuje nas zawsze i wszędzie. Wytrwałość i pracowitość są nam w dążeniu do urzeczywistnienia zamiarów szczególnie potrzebne. Twarda, zdecydowana postawa budzi szacunek i oddziaływuje na otoczenie.

Wierność jest wartością wysoko cenioną od niepamiętnych czasów opiewaną we wszystkich narodach. Wierność jest powszechnie odbierana jako sprawa honoru. Wierność ma wiele obliczy - jest wierność w przyjaźni, w małżeństwie, wierność wojskowym stanicom i wierność przekonaniom, wierność Polsce, Bałto-Sławii i Wszech-Aryi. Każda zdrada jest złoczynem i budzi odrazę - piętnujemy ją.

Wytrwałość i stanowczość zależą od siły woli. Wyrabianie silnej woli, odpowiedzialności za własne czyny i uczenie samodzielnego myślenia to podstawowe zadanie wychowania w rodzinnym domu i szkole. Uzdrowienie charakteru narodowego pozwoli nam wyrwać się z błędnego koła malejących sił Polski i Sławii-Aryi.

Starożytna zasada - w zdrowym ciele zdrowy duch podkreśla wartość zdrowia, tężyzny i żywotności. Dbałość o zdrowie jest dla nas moralnym nakazem i obowiązkiem. Rabunkowa gospodarka własnym organizmem mści się zawsze okrutnie. Jeszcze gorszą jest zgoda na chorobę, umartwianie się, samookaleczanie i uzależnienia. Pielęgnując szczególnie cenne wartości należy jednocześnie starać się wytrzebić wspakwartości, które rodzą zło. Miernota, nieuctwo, gnuśność i cherlactwo, głupota i bojaźń, bezwolność i bierność, oszustwa i zdrada są różnymi obliczami zła.

Chwiejność i niezdecydowanie w postępowaniu łączą się często z tchórzostwem ukrywanym pod mianem bycia otwartym na wszystko i pochylania się nad wszystkim, wyrozumiałości i tolerancji, a to jest dopuszczaniem zła. Nieprzeciwstawianie się złu, pokorne podporządkowanie się mu czy ustępliwość jest postawą niegodną wolnego człowieka. Warcholstwo bywało już i może być przyczyną upadku nawet potężnych państw. Podstępność i wiarołomność idą zazwyczaj w parze. Egoizm, słabość i niewierność są też wspakwartościami. Potępiamy je wszystkie zdecydowanie i zwalczamy w sobie.

Stale przekuwamy dobre w lepsze, wzmagamy moc Polski i Sławii.
Dążymy do Wielkości, Piękna, Prawdy i Dobra.


14. Twórcze życie

Prawa Przyrody są dla nas kierunkowskazem i pomocą w działaniu, w urzeczywistnianiu naszych zamierzeń. Przez nie łączymy się, jak ongiś nasi przodkowie, z Bogami, ze Światem, z Kosmosem, z Jego czynną zasadą, Prasiłą - Jednią, włączamy się w bieg Jego spiralnie postępującego rozwoju. Rozumiejąc prawa Przyrody wczuwamy się w Jej potężne życie. Świadomie włączając się w nurt rozwijającego się Świata stajemy się Jego współtwórcami. Stajemy się nimi, gdy między naszym człowieczeństwem a Bogami powstaje trwała wzajemna więź.

Wewnętrzna, subiektywna zasada duchowa człowieka jest tożsama z zewnętrzną, obiektywną zasadą Świata. Nasza jaźń, nasze własne ja jest najbardziej wewnętrzną rzeczywistością, nieskończenie drobną cząstką ciągle stającego się Świata. W ludzkim mikrokosmosie odzwierciedla się makrokosmos, cała Rzeczywistość.

Wszystko i zawsze jest objęte boskim tworzeniem. Twórca i tworzone dzieło stanowią jedność, są tożsame, chociaż nie są tym samym. Naród jest pierwotnym twórcą, a w każdym z nas tkwi większa lub mniejsza zdolność do tworzenia. Tą zdolność w nas powinniśmy pielęgnować i rozwijać ze wszystkich sił. Ona jednoczy nas z Boską Wolą - z pankosmiczną Prasiłą, którą cały Świat jest przepojony, która Go wydobyła z niebytu. Nasza twórczość jest najwartościowsza, jeśli złączona jest z Narodem. Twórcze życie wynosi nas ku wzniosłym szczytom wytęsknionego nadczłowieczeństwa, lub co najmniej do wyrastania ponad przeciętność, pozwala świadomie odczuwać i przeżywać nieskończoność, piękno i potęgę Bogo-Świata, naszą więź z Nim. Twórczość jednostki jest najwydajniejsza i najwartościowsza, gdy łączy się z duchowym życiem narodu.


15. Odnowa jedności Aryi

Jeszcze przed około pięcioma tysiącami lat istniała wielka wspólnota Aryów, którzy porozumiewali się między sobą wspólnym językiem. Później poczęły ich siedziby oddalać się, a języki stopniowo różnicować. Pokrewieństwo aryjskich narodów wyraża się nie tylko powinowactwem ich języków, ale i bliskością ich rodzimych wiar, dobrze widoczną w podobieństwie trójpoziomowych panteonów i wyznawanych wartościach, a też w zbliżonej, trójstanowej budowie pierwotnych społeczeństw.
Polska wchodzi w skład zachodniej Sławii, czyli Lechii. Lechia jest częścią Sławii, a ta Bałto-Sławii, zaś Bałto-Sławia - częścią Wszech-Aryi. Naszym posłannictwem jest ich rozkwit. Dążymy do przezwyciężenia utraty pierwotnej zwartości naszych ludów, wyrosłych ze wspólnych korzeni. Dążenie do jedności opiera się na genetycznym pokrewieństwie i wedyjskich źródłach naszej cywilizacji i kultury.

Religie są zawsze wielką siłą w życiu narodów - dobrą lub złą. Dobrą jest, gdy przybliża do Bogów, wzmacnia siły człowieka i narodu, pobudza do rozwoju. Złą jest, jeśli osłabia, odrywając od rzeczywistości i korzeni, łudząc rojeniami o wiecznej szczęśliwości po śmierci, błogostanie w zaświatach, lub o ostatecznym uwolnieniu się od życia i zawiśnięciu na granicy bytu z niebytu. Szkodliwe są zawsze religie obce biosowi narodu. Złą staje się taka religia szczególnie wtedy, gdy cudza świadomość wyznaniowa zastąpi Własną świadomość narodową. To skutkuje w Europie niszczycielskimi, bratobójczymi wojnami od Atlantyku po Adriatyk.

Kierując się pragnieniem zapewnienia pokoju i rozwoju, zapobieżenia dalszemu wzajemnemu wyniszczaniu się, odbudowujemy na zdrowych, przyrodzonych podstawach jedność narodów Idnoeuropy. Ona jest zakorzeniona w organicznej jedności narodów, jak jedność narodu wyrasta ze zwartości rodu. Dziedziczne utrzymywanie się określonego typu w ciągu pokoleń zapewnia tą zwartość. Krzyżowanie się pokrewnymi ludami nie osłabia narodowej wspólnoty, a nawet ją wzmacnia poszerzając. Tak dzieje się od tysięcy lat, od powstania dzisiejszej Słowiańszczyzny przez stopienie się Prasłowian z ludnością kultury Trypilia, najstarszej rolniczej kultury wschodu Europy.

Koniecznym i niezbędnym warunkiem powodzenia odnowy jest przywrócenie zgodności pochodzenia z wyznaniem. Jeśli chcemy sprostać wyzwaniom bliższej i dalszej przyszłości, nie ulec w walce o miejsce do życia na planecie Ziemi, musimy jako Naród wrócić do duchowych źródeł Aryów-Słowian, na nich oprzeć nasze duchowe i materialne życie. Wzmacnianie poczucia więzi narodowej jest wraz z szerzeniem prawiary podstawowym zadaniem i obowiązkiem rodzimowiercy.

Odrodzenie rodzimowierstwa jest już wyraźne wśród Bałtów, Słowian i innych ludów Indoeuropy-Aryi. To ukazuje ich dążenie do wejścia na drogę duchowego rozwoju opuszczoną pod przymusem przed wiekami. Jednocześnie stwarza to możliwość usunięcia przyczyny najkrwawszych z wojen - religijnych wojen. Te wojny rozrywają rodziny, rody, szczepy i narody. One pochłonęły dziesiątki milionów istnień, a zrodziły je religie roszczące sobie prawo do wyłączności na bezwzględną i ostateczną prawdę. Te sztuczne, "objawione" religie dążą do opanowania globu, właśnie w imię tej jedynej niepodważalnej prawdy, narzucają ją, by uszczęśliwić w ten sposób wszystkich bez wyjątku. Często sprowadza się to do przymusu i okrucieństw.

Wykrwawiona w obu światowych wojnach grzęźnie Europa w duchowym maraźmie, w pogłębiającej się stale dekadencji, mimo że groźba ostatecznego upadku i wymarcia jest już zauważalna. Materialne dobra stały się głównym miernikiem jakości życia a hedonizm powszechną postawą.

Rzeczywista odnowa jedności Europy dokona się w długotrwałym ozdrowieńczym przebiegu opartym na wspólnych duchowych korzeniach naszych bliskich sobie narodów. Duchowa jedność Indoeuropy-Aryi i odrodzenie prawiary są wzajemnie powiązane i uwarunkowane. Solidarny zwrot ku religii przodków zgodnej z naszym pochodzeniem, z genetyczną pamięcią przezwycięży wewnętrzną słabość Słowian i całej Indoeuropy-Aryi, otworzy nieznane dotąd możliwości rozkwitu narodów.


16. Sława Bogo-Światu!

Ciągłe stawanie się Świata jest wyzwaniem dla twórczego człowieka. Tak było zawsze i będzie w nieskończoność, pokąd będziemy istnieć. Nie ustawajmy w drodze, nie zadowalajmy się osiągniętym, a to, co dobre, niech stanie się lepszym!

Etos twórcy i wojownika jest nam najbliższy. Odrzucamy wzorce ubogiego duchem cierpiętnika. Bądźmy zawsze twardzi jak diament, nigdy miękcy jak grafit. Tego wymaga od nas, tego oczekuje od nas wiecznie rozwijająca się Wszech-Boskość wiodąca Świat ku coraz doskonalszym postaciom i Bogowie zrodzeni wraz ze Światem w praczasie z Tego Jednego-Wszystkiego. Ten Świat żyje. My bytujemy w nim i zarazem jesteśmy jego częścią. Życie Świata jest nieporównywalne z naszym na Ziemi. W całym Wszech-Świecie, wszędzie panuje, naoiera i powiększa się boska wola rozwoju, harmonii i hierarchii. Na tym opiera się Boski Ład Świata.

W pierwotnym, wedyjskim okresie religii i filozofii Indo-Aryów, Brahman jest czynną zasadą Świata, Boską Prasiła, Kosmiczną Wolą, Wszechstwórcą. Brahman jest duchową stroną Świata, ogarnia Go sobą, zawiera w sobie Świat, a Świat jest jego ciałem - jest tożsamy z Kosmosem. Ucieleśnieniem Brahmana Absolutu jest Brahma Bóg. Przeważnie jest On przedstawiany z czterema twarzami zwróconymi w cztery strony świata. Podobieństwo z posągiem Czterolicego ze Zbrucza i opisem Swantewita z Arkony jest oczywiste. Wówczas było dużo wyobrażeń i pojęć wspólnych całej Indoeuropie.

Naczelna Prazasada Bytu, To Jedno, Prajaźń, jest pierwotnie samoświadoma. Jej świadomość rozwija się dalej samoistnie. W człowieku osiąga ta świadomość jej najwyższy znany nam wymiar. Nie wykluczamy możliwości istnienia innych postaci świadomości w czasie i przestrzeni.

Rodzimowiercy sławią Bogo-Świat i wyrażają swoją głęboką wdzięczność za otaczającą nas wspaniałą Przyrodę. Jesteśmy wdzięczni za żyzną glebę, za rzeki, jeziora i morza, za deszcze i burze, za przestworza i wiatr, za wszystkie wody i góry. Cudownym darem jest dzienne światło i ciepło, którymi obdarza nas gromowe mocarne Słońce i gwiaździste niebo nocą i Księżyc, wierny towarzysz naszej Matki Ziemi i wszystkie planety.

Rodzima Wiara określa nasze miejsce w Świecie, stosunek każdego z nas, szczepu i narodu do Wszechbytu, do Bogów. Ona nadaje naszemu życiu podniosłe znaczenie, wskazuje drogę ku nieśmiertelności i wielkości, pomaga łączyć się z Boską Prasiłą.

Sława Rodzimym Bogom!

Logowanie

Najbliższe święto

Święto plonów 22.09.2017 20:00 31 Dni Święto plonów

Ostatnio na forum

1996-2017 Rodzima Wiara
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος