Samooszukiwaniem się lub nieuczciwością jest pogląd, że można  rodzimowiercą być, rodzimych Bogów sławić i jednocześnie należeć do jakiegoś globalnego kościoła. Takim samym złem lub co najmniej nieporozumieniem jest zapatrywanie, iż słowiańskie rodzimowierstwo można pogodzić z wiarą w urojone bóstwa globalnych religii - chrześcijaństwa, islamu, judaizmu lub innych obcych wierzeń.

Nie można wyznawać jedną religię i równocześnie jakąś inną. To jest jakby chcieć być sobą i jednocześnie kimś innym. To samo dotyczy światopoglądu. Światopogląd i religia przenikają się i warunkują wzajemnie. One obie ogarniają człowieka w całości, rozstrzygają o jego postępowaniu, narzucają mu tylko im właściwe wartości wraz z ich hierarchią.

Poco żyjemy, gdzie jest nasze miejsce w Świecie, co jest dobrem, a co złem mówi wyznawcy jego religia. Rodzimowierstwo jest wiarą narodowych wspólnot i różni się tym już całkowicie od wszystkich personalistycznych religii, od tych tzw. światowych, i od modnych nowych religii z orientu wieszczących nową erę.

Od zarania dziejów ludzkiego myślenia istnieją dwa całkowicie przeciwstawne zapatrywania na świat: pierwotny kosmocentryzm i wtórny teocentryzm. Tych dwojga różnych podejść do Rzeczywistości nie sposób ze sobą pogodzić. One nie mają nawet najmniejszego wspólnego mianownika, jakiegoś stycznego punktu; pod każdym względem są one zupełnie odmienne od siebie.

Kosmocentryzm zaistniał i rozwijał się wśród i wraz z ludami, doskonalił razem z ich rodzimymi wierzeniami. W kosmocentryzmie najpierwszy jest Kosmos. Kosmos nie został stworzony, lecz powstał sam z siebie, własną wolą, bez ingerencji z zewnątrz.  Kosmos samo rozwijając się zrodził Bogów, Świat i Ludzi. Bogowie są mocami Świata - Wszech-przyrody, ich wyobrażeniami, ich hipostazami.
 
Prawa Przyrody obowiązują również Bogów. Te prawa są nienaruszalne. Nad nimi, w aryowedyjskim przekazie, czuwa najwyższa zasada Rta, źródło wszystkich praw. Rta jest ostoją wszech-porządku, czyli kosmosu. Rta nie pozwala aby kosmos stał się chaosem, przeciwieństwem kosmosu. Chaos jest totalnym nieporządkiem, panowaniem maksymalnej entropii.
 
Kosmocentryzm czyni człowieka współodpowiedzialnym za Rozwój i za Przyrodę, nakłada nań obowiązki względem jego rodowych, szczepowych, narodowych i wyższych wspólnot. Za wszystko co czynimy lub zaniechujemy jesteśmy wobec nich odpowiedzialni. Obcowanie z Bogami – najwyższymi mocami Świata jest oczywiste w rozumieniu kosmocentrycznego światopoglądu. Takie pojmowanie rzeczywistości jest światopoglądową podstawą słowiańskiego rodzimowierstwa, religii wolnych ludzi i narodów.  

Teocentryczne systemy powstały później, razem z tzw. objawionymi religiami. Te systemy stanowią światopoglądowo-filozoficzne zaplecze tych religii. Teocentryzm nakazuje człowiekowi bierne poddanie się woli wszechmocnego bóstwa. Jego tzw. objawienia są najwyższym prawem. Bezwzględnym nakazem jest niesprzeciwianie się bóstwu, pokorne poddanie jego woli. Bóstwo jest zaś w według dogmatów teocentryzmu wszechmocne i może nawet prawa Przyrody zmieniać wedle własnego upodobania, w dowolny sposób.

Człowiek jest niczym wobec niego, a bóstwo wszystkim. Kosmos, Świat i człowiek powstali jakoby z nicości kaprysem owego bóstwa spoza rzeczywistego Świata. W każdej chwili może ono wszystko unicestwić. Wtedy będzie znowu tylko ono i nicość. Wyznawcy teocentrycznych religii błagają więc stale ich wszechmocne bóstwa o litość, o zmiłowanie.

Stworzenie wszystkiego z niczego jest niedorzecznością; creatio ex nihilo absurdum est. Nicość jest pojęciem sprzecznym ze zdrowym rozsądkiem, z logiką. Już starożytni wiedzieli, że ex nihilo nihil, że z niczego nic. Mimo tego usiłują liczni wyznawcy teocentrycznych religii pogodzić owe z rozwojem nauki. Dla nich nie istnieje możliwość istnienia innej duchowości poza wiarą w znane im pozaczasowe i pozaprzestrzenne wszechmocne bóstwa. To jest jeszcze jedna próba pogodzenia rzeczywistości z urojeniami zadowalającymi życzenia.

Człowiek słucha zawsze chętnie tego, co chciałby usłyszeć i równie chętnie wierzy w to, co chciałby, by naprawdę się stało, czego on sobie bardzo życzy. Dużo ludzi wierzy zatem we wszechmocnego dobrego boga, w cuda, w nadprzyrodzone zjawiska, a więc w jakąś nad-przyrodę, w duchy, w jasno- i ciemnowidzenia, w różne objawienia i nawiedzenia, w niebieskie migdały w niebieskiej ojczyźnie czyli  tzw. pozagrobowe życie, lub w cokolwiek innego im miłego, co spełniłoby ich życzenia i marzenia.

Indoeuropejski kosmocentryzm ujmuje Świat zupełnie inaczej. Zwięzłym wyrazem  dojrzałego kosmocentrycznego światopoglądu jest piękny i wzniosły 129. hymn dziesiątego kręgu pieśni Rgvedy. Ten wedyjski hymn sprzed tysiącleci wyjaśnia logicznie pochodzenie Wszechbytu - Bogów i Świata; daje naukową podstawę rodzimowierczym religiom. Nowożytne osiągnięcia nauki, a zwłaszcza astrofizyki, kosmologii i fizyki atomu potwierdzają filozoficzne założenia Rgvedy wyrażone tym hymnem, pochodzącym od naszych indoeuropejskich przodków.

Ów 129. Hymn umożliwia nam wczucie się w kosmocentryczny światopogląd wedyjskich Aryów, naszych odległych starożytnych przodków. Zarazem jest on kluczem do zrozumienia współczesnego rodzimowierstwa Aryo-Słowian. Wniknięcie w myślenie 129. Hymnu ma istotne znaczenie dla odzyskania zgodności naszego pochodzenia (genotypu) z wyznawaną wiarą, tego wstępnego warunku do pokonania w nas duchowego rozstroju wywołanego przez judachrystianizm.

Dwa początkowe wiersze tego nadzwyczajnego hymnu opisują najpierwotniejszą, przed kreacyjną nieuporządkowaną rzeczywistość, gdy niebytu ani bytu nie było. Niebyt jest nieujawnionym bytem, możliwością, potencjalną energią. W tym niezwykłym przed kreacyjnym stanie było coś nieokreślonego, nieuchwytnego. Poetyczne przenośnie obrazują w następnych czterech wierszach ten niesamowity, niewyobrażalny prastan.

Po nich następuje zasadnicze stwierdzenie odwieczności życia. Zalążek życia istniał od zawsze ukryty w owym prastanie. Mocą jego żaru zrodziło się z przed kreacyjnego nieporządku samo z siebie To Jedno. Ono wynikło własnowolnie bez oddziałania czegokolwiek z zewnątrz. Tylko Ono zaistniało wtedy i czegoś poza nim więcej nie było. To zostało w hymnie wyraźnie podkreślone. Z Tego Jednego wyłoniło się pożądanie, wola rozwoju i początek rozumowania. Tak rozpoczął się Rozwój. Z tego pierwotnego bytu rozwinęło stopniowo wszystko i nadal rozwija. Rozwój trwa nadal i będzie zawsze trwać, nie skończy się kiedykolwiek, z założenia nie może skończyć.

Druga część hymnu nie jest już bezosobowa. Wieszczący mędrcy przedstawiają następny krok rozwoju rzeczywistości, ukazują związek nieprzejawionego z przejawionym, niebytu z bytem, rozważają wszystko dogłębnie, godzą uczuciowość z logiką. Aryowedyjskie poznanie (epistemologia) zna dwie drogi – intuicję i racjonalność. Teoria bytu (ontologia) ma swą podstawę w nauce o rozwoju Tego Jednego we Wszystko.

Z Tego Jednego rozwinął się cały obecny wielce złożony Świat. Jak to przebiegało? - nie wiadomo. Tego nie wiedzą poeci-wieszczowie rymujący w natchnieniu Rgvedę, tego nie wiedzą nawet Bogowie. Bogowie wiedzieć tego nie mogą, bo oni razem ze Światem powstali, więc twórcy hymnu retorycznie pytają - któż to wie? Dla nich pozostaje zagadką przebieg bezkresnego odwiecznego rozwoju. Hymn RV X 129 kończy się przyznaniem, że tego nie wie chyba ktokolwiek – yadi vana veda.

Dla aryo-słowiańskiego rodzimowierstwa ma ów hymn o powstaniu wszystkiego z jednej zasady podstawowe znaczenie.

Niebyt nie istniał, ani bytu nie było
przestworzy nie było i nieba nad nimi.
Co było w ruchu? gdzie? w czyjej opiece?
Czym były wody - bez dna otchłanie?
Mrok był wtedy mrokiem okryty,
wszystko bez cech topielą.

Zarodek sił życia był w tym bezkresie,
To Jedno zrodziło się mocą jego żaru.

Śmiertelni nie żyli, nieśmiertelnych nie było.
Dzień nie różnił się wówczas od nocy.
Swą wolą żyło To Jedno w bezruchu,
nie było czegoś innego prócz niego.
 
Żądza ogarnia wszystko z początku,
myślenia jest pierwszym wysiewem.
Wieszcze odkryli więź bytu z niebytem,
Sercem badali z pomocą rozumu.
 Na wskroś rozpięta ich miara poznania.
Co było na dole? co było u góry?
Byli dawcy nasienia i przyzwolenie,
na dole dążenie – u góry spełnienie.
Kto to wie, kto może zaiste powiedzieć,
skąd to jest? Z czego to wszytko wynikło?
Bogowie nastali razem ze światem,
kto zatem wie, jak to rozkwitło?

Skąd pochodzi to całe tworzenie?
Czy On je wykonał, czy może też nikt?
Ów baczący na świat z najwyższego nieba,
wie to zapewne – chyba, że on tego nie wie!

Nasad asin no sad asit są pierwszymi słowami tego hymnu; stąd jego nazwa - Nasadiya. Językiem zbioru pieśni Rgveda jest archaiczny sanskryt. Ów wedyjski sanskryt jest bliski odtworzonemu językowi praindoeuropejskiemu - PIE, przodkowi wszystkich naszych języków. Nim posługiwali się początkowo starożytni Aryowie, twórcy hymnów. Zaczątki Rgvedy sięgają okresu istnienia ich praojczyzny na wschodzie Europy.

Dla ułatwienia zrozumienia RV napisał Hermann Grassmann (1809 – 77) odpowiedni słownik - Wörterbuch zum Rig-Veda. Najdoskonalszym tłumaczeniem tego dzieła jest zdaniem językoznawców te dokonane przez Karla Geldnera (1852 – 1929); obecnie dostępne też w internecie razem z sanskryckim oryginałem. Po polsku ukazał się hymn Nasadiya po raz pierwszy w 1912 r. w zbiorze 40 hymnów Rgvedy przetłumaczonych i wydanych przez Stanisława Michalskiego (1881 - 1961). Rgveda dotąd nie została dotąd w całości przetłumaczona na polski.

Rgveda jest wspaniałym pomnikiem genialności Aryów, najstarszym w ogóle dziełem na Ziemi, które zachowało się w całości. Tysiące lat tradycji mówią do nas wedyjskimi hymnami. Aryowedyjskie wyobrażenie Świata można z nich wysnuć jak i podstawy rodzimej kulturotwórczej religii. Hymn Nasadiya stanowi filozoficzne założenia aryjskiego światopoglądu, stąd w rozprawach o 1028 hymnach Rgvedy poświęcają uczeni temu hymnowi najwięcej uwagi. Z niego wyrasta wiedza naszych praprzodków.

Konieczność ustalenia zasad rodzimej wiary Słowian jest oczywista. Nawet religia Hellenów i Rzymian, ich poetycka mitologia, świetne obrzędy i cała wysoka kultura starożytności przegrały w starciu z prymitywnym, lecz skodyfikowanym judachrystianizmem. Wtedy przegrał rozwój z zastojem, radość życia przegrała z kultem śmierci.
 
Oddzielnym zagadnieniem są związki narodu i państwa z religią. Wpierw rozpowszechniła się w Grecji i Rzymie dekadencja, marazm i degeneracja. To one torowały drogę niedobrej nowinie judachrystianizmu, teocentryzmowi w czystej postaci, epidemii totalnej wspakultury, religii o globalnych zamiarach, religii niszczącej samowiedzę narodów o sobie i przyrodzony związek między nimi a Bogami.

Nie zapominajmy o tym ani na chwilę i o tamtych wydarzeniach sprzed wieków. Czy potrafimy obecnie już wyciągać wnioski z przeszłości? Czy sami skazujemy się na zagładę pielęgnując rozrastającą się w nas dekadencję, działając z rozmysłem na własną szkodę, bo tak nakazuje narzucona nam poprawność, jakieś niby to europejskie wartości. Czy dlatego to mamy stale przyjmować do Europy miliony tzw. uchodźców z Azji i Afryki?

Może jednak przyszłość będzie do nas należeć?  Może przezwyciężymy rozrost wynaturzenia w nas? Tylko od nas samych zależy, czy będziemy nadal żyć i rozwijać się, lub czy też wkrótce przestaniemy istnieć na własne życzenie.
O naszej przyszłości zadecyduje wpierw to, czy potrafimy pokonać w nas owo samo-wyobcowanie, o którym Zorian Dołęga Chodakowski pisał w 1818 roku w O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem. Aby do źródła naszej duchowości potrafić powrócić, konieczne jest uwolnienie się od sposobu myślenia i odczuwania wpajanego nam od wieków przez judachrystianizm.

Polska i Sławia będą dalej żyć i rozkwitać, jeżeli będziemy o to walczyć, jeżeli będzie taka nasza wola.

Logowanie

Najbliższe święto

Kupała 23.06.2017 20:00 Dni Opis obrzędu

Ostatnio na forum

1996-2017 Rodzima Wiara
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος