• Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Rodzimowierstwo a OOBE

Rodzimowierstwo a OOBE 6 lata 4 miesiąc temu #5428

Witam :) Jakie jest Wasze zdanie na temat miejsca OOBE w Rodzimej Wierze? Czy nasza wiara i zjawisko to uzupełniają się wzajemnie czy wykluczają? Bo od dawna zastanawiałem się, czy stosownym będzie zadawać takie pytania na tym forum, ale zebrałem się na odwagę i oto przedstawiam Wam mój problem :)

Dla tych, którzy nie wiedzą co owy skrót oznacza, wyjaśniam uprzejmie:

- OOBE (ang. Out Of Body Experience "Doświadczenie Pozacielesne") jest to wejście w stan głębokiego snu podczas którego nasz oddech jest ledwo zauważalny a tętno słabo wyczuwalne. Gdy zaś nasze materialne ciało leży sobie spokojnie, ciało subtelne (duplikat, ciało astralne, dusza - w każdym razie ten byt, który odlatuje do Nawii) znajduje się poza nim razem z naszą świadomością. Można wtedy zobaczyć świat z zupełnie innej perspektywy - ujrzeć swoje materialne ciało, zbadać miejsca, w których nie moglibyśmy być w normalnej formie, a także co najważniejsze - wejść w kontakt z istotami niematerialnymi (czytaj: duchami).

Dobra, nagadałem bez sensu o duszkach, jakichś wymysłach XXI wieku i bzdurnych technikach o angielskich nazwach, ale jak to ma się do Rodzimej Wiary???

Owszem, na pierwszy rzut oka podróże pozacielesne mogą wydawać się bezsensownym wymysłem dzieciaków, którzy grają 18h na dobę w gry komputerowe i nie odróżniają realu od świata wymyślonego. Mogą wydawać się również czymś niemającym żadnego odbicia w rzeczywistości. A jednak nie.

Zanim dostąpiłem zaszczytu zostania Rodzimowiercą parałem się przez jakiś czas okultyzmem i takimi tam rzeczami które wypada pominąć milczeniem ( :whistle: ). Nic więc dziwnego, że dość szybko natknąłem się na tematykę związaną z OOBE. Bardzo mnie to zaciekawiło, więc postanowiłem zbadać głębiej tę sprawę i dowiedzieć się czegoś więcej o tym. No i zeszło parę tygodni na wertowaniu literatury poświęconej temu problemowi.

Po dłuższych studiach doszedłem do wniosków, które zaskoczyły mnie samego, mianowicie podróże pozacielesne są naszą naturalną umiejętnością, którą dostajemy "w prezencie" wraz z mlekiem matki. Zdolność ta zaciera się w trakcie dorastania - ona, tak jak wiele innych zostaje zastąpiona świadomością i jest wynikiem przystosowywania się człowieka do świata, w którym żyje. Coś w rodzaju adaptacji do środowiska. Są spekulacje co do tego, że zależy to od rozmiaru szyszynki - u dzieci jest duża, z czasem zmniejsza się. Jednak to tylko teoria wymagająca laboratoryjnych badań.

Do czego zmierzam? Mianowicie zjawisko podróży pozacielesnych byłoby dowodem na to, że istnienie w szerokim tego słowa znaczeniu jest wielkim, toczącym się na okrągło kołem - trwa bez końca. Po śmierci dusza rozpoczyna swoje istnienie w świecie materialnym na nowo pod inną postacią zacierając przy okazji wszystkie informacje o swoim poprzednim wcieleniu (ale nie zawsze wszystkie wspomnienia przepadną - na pewno każdemu przynajmniej raz w życiu będąc w jakimś miejscu wydawało się, że kiedyś tam był i potrafi precyzyjnie opisać je w rzeczywistości nie będąc tam nigdy). Cytuję przy tym część artykułu "Dlaczego istniejemy?" ze strony głównej RW:
Starożytni Aryowie, nasi najodleglejsi krewni a zapewne i praprzodkowie, porównywali ludzkie życie do ruchu Słońca po niebie w trzech fazach: od wschodu do południa - od narodzin do najwyższego wzniesienia w połowie drogi życia, od południa do zachodu - od szczytowania do śmierci i od zachodu do wschodu - czyli nocna wędrówka Słońca - to przebywanie w krainie przodków aż do ponownych narodzin, do odrodzenia jako nowa osobowość, tak jak Słońce każdego ranka rodzi się nowe. Obecnie wiemy, że Słońce co rano jest to samo, ale nie takie samo, bo Jego życie polega również na stałym spalaniu się, na przemianie.

Człowiek odradza się stale w ciągłym krążeniu ciała i ducha między Ziemią a Słońcem, a przy tym należąc do hierarchicznych wspólnot rodziny, rodu, szczepu, narodu i rodziny narodów bierze udział w ich możliwej nieśmiertelności, jakby był liściem tysiącletniego dębu. Ten, kto to sobie uświadomi, nie wyrzeka, że życie jest bez sensu, że odchodzimy w nieznane.

I właśnie taką namiastką "nocnej wędrówki Słońca" byłoby OOBE z tą różnicą, że ze towarzyszy nam w całym procesie świadomość oraz mamy gwarancję na to, że wrócimy do ciała. No bo w końcu cały proces to tylko sen - namiastka śmierci :)

Ale to jeszcze nie wszystko. Nie tylko małe dzieci są w stanie bez żadnego problemu podróżować we śnie w świecie astralnym. Każdy, kto interesuje się religiami szamańskimi wie, że szamani całego świata (skoro całego świata to dlaczego nie Słowiańszczyzny!) są w stanie przy pomocy odpowiednich ziół lub grzybów i przy intonacji odpowiednich formuł wykonać tak zwaną "podróż szamańską" do świata duchów. A tym światem duchów na pewno jest to, co odnaleźć możemy w OOBE :)

Istnieje teoria według której ludzie pierwotni potrafili wykonać taką podróż w sposób spontaniczny. I nie tylko. Mianowicie nie obca im była sztuka bilokacji. Od OOBE bilokacja różni się tym, że w tym drugim wypadku świadomość zatrzymuje się również w ciele, które nie leży, lecz żyje normalnym życiem (!). Czyli funkcjonują aż dwie świadomości połączone w duchową jedność, zależne od siebie. Posuwając się dalej stwierdzić można, że bliźniactwo to bilokacja materialna. Czemu bilokacja? Bo znane są przypadki, i to niemała ich ilość, że jeden bliźniak wie, co robi lub myśli ten drugi pomimo odległości jaka ich dzieli - czyli, że są połączeni duchowo. Ale aby opisywać zjawisko bilokacji potrzebna jest spora inteligencja, czego mam spory deficyt, więc wracam do szamanizmu ;)

To, czy nasi słowiańscy wołchwowie potrafili wyjść z ciała pozostanie na zawsze zagadką i nie ma w tym wypadku co liczyć na pomoc ze strony jakichkolwiek źródeł historycznych. Po pierwsze dlatego, że nawet jakby potrafili tą sztukę to byłaby ich tajemnicą, którą należy strzec przed niewtajemniczonymi. A po drugie nawet jakby znalazłyby się źródła co do tego to i tak pozostałoby to "ludowym zabobonem" i "szatańską praktyką pogan" w oczach chrześcijańskich kronikarzy.

A skoro już stoimy przy chrześcijaństwie to Kościół twierdzi, że tego typu praktyki to grzech ciężki przeciw Bogu, z którego należy się wyspowiadać. Stosunek jego do OOBE mniej więcej jak w cytacie poniżej:
Pamiętajmy więc: gdy odczuwamy zgubne skutki praktyk OOBE itp należy udać się na modlitwę uwolnienia do ks. egzorcysty, albo do grupy Odnowa w Duchu św., a wcześniej wyspowiadać się z grzechu okultyzmu i wyrzec się tych technik. Inaczej zły duch przyciągnięty naszymi duchowymi eksperymentami będzie nadal miał wpływ na nasze życie. Tam bowiem, gdzie nie ma Boga, panoszą się złe duchy.

W tym cytacie jest tyle manipulacji, że aż chce się wymiotować! Ciekawe w jaki sposób złe duchy mają zostać przyciągnięte ku naszemu ciału! To, że jesteśmy poza naszym materialnym nośnikiem duszy to nie znaczy, że automatycznie zostajemy magnesem na złe moce! Wszechwiedzący i nieomylni księża twierdzą, że lepiej jest wyrzec się swojego osobistego duchowego dziedzictwa, porzucić tę umiejętność i chodzić do kościółka jak bezwolna marionetka. Cóż, tak też można. Ale nie tam, gdzie znajdują się racjonalnie myślący ludzie niewytresowani przez katechezę, wolni od dogmatów i stereotypowego myślenia :)

Jako ciekawostkę pragnę dodać, że bilokacja jest uznawana przez Kościół chociaż w równym stopniu jest niewygodna dla dogmatów przez niego utrzymywanych. :huh: Nic więc dziwnego, że podróże astralne "odrodziły się" w okresie "odrodzenia się" religii neopogańskich, kiedy chrześcijaństwo nie ma już takiej mocy jak kiedyś i nie może już o niczym decydować i narzucać nikomu żadnych decyzji (czytaj: swoich decyzji).

I w tym momencie zwracam się do Was, moi kochani bracia. :) Nakreśliłem Wam główne kierunki mojego problemu, oczekuję od Was zrozumienia i szczerej odpowiedzi.

Czy więc OOBE zaprzecza w jakiś sposób Rodzimej Wierze czy uzupełnia jej zasady?

Czy tak jak Kościół twierdzi, że jest to zła praktyka i niezgodna z jej mentalnością?

A może akceptuje ją jako naturalną rzecz każdego człowieka i w przeciwieństwie do chrześcijan widzi w podróżach astralnych dowód na istnienie świata duchów?

Zapraszam wszystkich do dyskusji :)

Pozdrawiam gorąco wszystkich kłaniających się Słońcu,

Ktoś Serdeczny aka. Kamcio Jumper :)

Aha, wiem, że powinienem pisać do Rady, ale chcę poznać Waszą opinię na ten temat ;)
Kto ty jesteś? Polak mały,
Polak – znaczy człowiek śmiały,
Śmiały myślą, mową , czynem,
Polak – prawym Słowianinem,
A Słowianin – to poganin!
Tako uczą mię rodzice,
Tako wierzę. Tym się szczycę.
Ostatnio zmieniany: 6 lata 4 miesiąc temu przez Kamcio Jumper.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rodzimowierstwo a OOBE 6 lata 4 miesiąc temu #5429

Moje osobiste zdanie jest takie dla Wołchwów czy Wieszczek może być to pomocne. Lecz na takie funkcje to Bogi i Duchy same wybierają swoich pośredników i żadne praktyki tu nic nie pomogą.
"Głód, powietrze, ogień, woda
I wszelaka zła przygoda
Będą temu, kto by starą
Ojców swoich wzgardził wiarą!"

Fragment Pieśni Bojana
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rodzimowierstwo a OOBE 6 lata 4 miesiąc temu #5430

Twardostoj napisał:
Moje osobiste zdanie jest takie dla Wołchwów czy Wieszczek może być to pomocne. Lecz na takie funkcje to Bogi i Duchy same wybierają swoich pośredników i żadne praktyki tu nic nie pomogą.

No nie wiem. Moim zdaniem wszystko można wyćwiczyć, nawet umiejętność kontaktu z duchami. Wołchwem moim skromnym zdaniem może stać się nie tylko wybraniec, ale również osoba, która pozna tajniki rządzące tym fachem. Choć rzeczywiście niektórzy ludzie mogą mieć z górki :)
Kto ty jesteś? Polak mały,
Polak – znaczy człowiek śmiały,
Śmiały myślą, mową , czynem,
Polak – prawym Słowianinem,
A Słowianin – to poganin!
Tako uczą mię rodzice,
Tako wierzę. Tym się szczycę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rodzimowierstwo a OOBE 6 lata 4 miesiąc temu #5432

Według Mnie do pewnych rzeczy trzeba mieć wrodzoną predyspozycję. Nie wystarczy tylko wiedzieć JAK bo można sobie tylko "kuku" zrobić w tym przypadku umysłowe. Choć oczywiście to tylko moje zdanie. Nie jestem jakimś "wybrańcem" Bogów by mieć o tym jakieś praktyczne pojęcie a teoretyzować to możemy do bólu i i tak głupim na stare lata pozostać. :)

Na ten przykład ja 8 lat się uczyłem Angielskiego i Francuskiego i ni ChuChu... się nie nauczyłem a do wschodniej mowy jakoś samo Mnie ciągnie i bez nauczycieli sobie radzę. :)
"Głód, powietrze, ogień, woda
I wszelaka zła przygoda
Będą temu, kto by starą
Ojców swoich wzgardził wiarą!"

Fragment Pieśni Bojana
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rodzimowierstwo a OOBE 6 lata 4 miesiąc temu #5433

W takim razie tutaj nasze opinie się rozwidlają :) Bo moim zdaniem coś takiego jak predyspozycje do czegokolwiek nie istnieją. Aby być w czymś dobrym wystarczy modlitwa do Bogów i wiara w siebie :) No i ćwiczenie tego, co chcemy opanować :) Uwierz mi, że wiele rzeczy jest możliwych do zrobienia dopiero po długim treningu, na przykład wspomniane OOBE. Żeby opanować tę technikę potrzebowałem ok 2 lat ćwiczeń! I udało mi się nie bo mam predyspozycje, tylko dlatego, że nie dałem za wygraną! I to jest klucz do sukcesu! :)
Kto ty jesteś? Polak mały,
Polak – znaczy człowiek śmiały,
Śmiały myślą, mową , czynem,
Polak – prawym Słowianinem,
A Słowianin – to poganin!
Tako uczą mię rodzice,
Tako wierzę. Tym się szczycę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Rodzimowierstwo a OOBE 6 lata 2 miesiąc temu #5656

No jednak w społecznościach tradycyjnych wyraźnie jest wskazane, że potrzebne jest powołanie ze strony Duchów. Jako, że wołchwów często porównuje się do szamanów (nie przesądzam - słusznie czy nie), to brałbym to pod uwagę. Możliwe jest też dziedziczenie funkcji szamańskiej po Przodkach, ale to tak czy siak pokazuje, że predyspozycje są potrzebne. Czy to dane bezpośrednio przez Bogów, czy odziedziczone po Przodkach.
Żyjemy w czasach, gdy pełno jest "uzdrawiaczy, ezoteryków" itp. i większość z nich, co tu dużo mówić, to oszołomy nastawione na trzepanie kasy. Ciekawe przykłady są w książce "Zabić czarną kurę...", gdzie wykazane jest jak tacy ludzi potrafią (nawet nieświadomie) szkodzić i o ile lepsi są znachorzy ludowi, dziedziczący fach nieraz po wielu pokoleniach praktyków. Według mnie nie każdy się nadaje do takiej funkcji, nawet jeśli jest przepełniony jak najlepszymi chęciami.
Żmisław Trygławic
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2

Logowanie

Najbliższe święto

Święto Plonów 22.09.2019 20:00 27 Dni Święto Plonów

Ostatnio na forum

  • Brak postów do publikacji.
1996-2019 Rodzima Wiara
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος