Prowe (autor: Daria Dobroniega Kowalska)Według "Kroniki Słowian" Helmolda z Bozowa z ok. 1170 roku, Prowe był bogiem Słowian połabskich, u których " najpierwszymi i najważniejszymi byli Prowe, bóg ziemi starogardzkiej, Siwa, bogini Połabian... ". Bogowie ci mieli poświęconych sobie kapłanów, a ku ich czci urządzane były uczty ofiarne, podczas których zabijano woły i owce, a " kapłan kosztuje jego (zwierzęcia - I.D.G.) krwi, by stać się wrażliwszym na wieszcze natchnieni ". Panowało bowiem rzekomo przekonanie o tym, że bogowie najchętniej odpowiadają na wezwanie krwi. Helmold dalej więc straszył, iż obok zwierząt czasem składa się chrześcijan, głosząc iż w ich krwi szczególnie lubują się słowiańscy bogowie.

Ośrodkiem kultu Prowe był Stargard wagryjski (Oldenburg w Holsztynie), w którym zagościł biskup Wicelin, kiedy to głównym kapłanem był Mike.

Biskup próbował oczywiście nawracać "barbarzyńców", ale ci nie wykazywali na to ochoty. Nasz Helmold towarzyszył misji kolejnego biskupa Gerolda, wraz z którą napotkali pewien gaj, rzekomo jedyny w owym kraju, " cała bowiem okolica jest płaska ". Gaj ów okazał się świętym borem (co było powszechne u Słowian - panteistów) składającym się ze starych dębów, poświęconych bogu Prowe. Było to miejsce szczególne, stanowiło świętość dla całego kraju, posiadało wyodrębnionego kapłana i tu odbywały się obrzędy świąteczne. Tutaj także w każdy poniedziałek odbywały się wiece sądowe, tu więc zbierali się mieszkańcy kraju wraz z księciem i kapłanem by wymierzać sprawiedliwość. Dębowy bór cały otoczony był drewnianym płotem, w którym umieszczono dwie bramy. Miejsce to otaczało tak wielkie tabu, że nikomu poza kapłanem i tymi którzy pragnęli złożyć ofiary, nie można było doń wejść. Prawo to posiadali także ludzie będący w śmiertelnym niebezpieczeństwie, gdyż tutaj zawsze udzielano azylu, co było tym ważniejsze, że nikomu nie wolno było splugawić gaju nawet krwią wrogów. Oczywiście biskup i towarzysze nie mieli zamiaru tego uszanować, więc niczym zwykli wandale, przystąpili do demolowania. Biskup nie tylko upominał swą trzódkę, by " odważnie zabrali się do niszczenia wspomnianego gaju ", ale sam zeskoczył z konia i połamał ozdobne bramy. Rozebrano cały płot, zebrano go na stos i podpalono. Helmold zaświadcza też o obawach przy wykonywaniu owej bogobojnej misji specjalnej, by nie zostać otoczonym i obrzuconym kamieniami przez mieszkańców. Nic takiego niestety się nie wydarzyło.

Dzięki tym opisom wiemy iż Prowe nie posiadał posągu, bowiem " jedni stawiają dziwaczne posągi w świątyniach, jak np. wizerunek w Płoni, który nosi imię Podaga; inne bóstwa zamieszkują lasy i gaje, jak na przykład bożek starogardzki Prowe. Takich nie przedstawia się na wizerunkach ". Nigdzie indziej, poza helmoldowym przekazem nie ma śladu Prowe, nie wiadomo skąd w związku z tym niektórzy twierdzą, iż posąg tego boga przedstawiał nagiego mężczyznę o bydlęcych oczach, z zębatą koroną na głowie i w butach z dużymi, wywiniętymi cholewami. Ów rzekomy posąg miał dzierżyć w lewym ręku włócznię z proporcem przy grocie, zaś na prawym ramieniu podłużną tarczę z ozdobnym okuciem.

Niektórzy sądzą, iż imię Prowe należy odczytać, jako Prone, co łączyłoby tą postać z Perunem, zaś za taką formą może przemawiać fakt, iż niedaleko w Gardźcu czczony był bóg imieniem Porenut (patrz odcinek Rugiewit). Według innego sądu, należy odczytać imię starogardzkiego boga, jako wcielenie Prawa. Najdalej posunięte tu wnioski mówią, iż kronikarz sąd wziął z bóstwo, a szczególne miejsce dla niego przeznaczone wziął z miejsce kultowe. Rzeczywiście funkcje sądownicze są bardzo widoczne w przytoczonych opisach, ale należy dodać, że Perun miał także cechy suwerena, władcy, mogącego ferować wyroki, co łączy oba poglądy.

Igor D. Górewicz

Logowanie

Najbliższe święto

Szczodry Wieczór 21.12.2019 20:00 103 Dni Szczodry Wieczór
1996-2020 Rodzima Wiara
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος