Niebyt nie istniał - ani bytu nie było
Przestworzy nie było i nieba nad nimi
Cóż było w ruchu? gdzie? w czyjej opiece?
Czym były wody - bez dna otchłanie?

 

Mrok był ongi mrokiem okryty
Wszystko było jakąś bez cech topielą
Zarodek sił życia był w tym pustkowiu
To Jedno zrodziło się z mocy jego żaru

Śmiertelni nie żyli - nieśmiertelnych nie było
Dzień nie różnił się wtedy jeszcze od nocy
Swą wolą dychało To Jedno w bezruchu
Doprawdy nie było innego prócz niego

Żądza ogarnia to wszystko z początku
Myślenia staje się pierwszym wysiewem
Wieszcze odkryli więź bytu z niebytem
Sercem badali z pomocą rozumu

Na wskroś przenika ich miara poznania
Co było na dole? co było u góry?
Dawcy nasienia i wola rozwoju
Na dole dążenie - u góry spełnienie

Kto wie zaiste, któż może tu powiedzieć
Skąd to jest? z czego to wszytko wynikło?
Bogowie nastali razem ze światem
Kto zatem wie, jak to wszystko powstało?

Od kogo pochodzi to całe stworzenie?
Czy On je wytworzył, czy może też nikt?
On baczący na świat z najwyższego nieba
On wie zapewne - chyba że też nie wie!

Nasad asin no sad asit są to pierwsze słowa powyższego 129 hymnu X mandali RgVedy. Od nich pochodzi nazwa szeroko znanego hymnu Nasadiya. Językiem RV jest archaiczny sanskryt. Ów wedyjski sanskryt jest bliski praindoeuropejskiemu językowi,  korzenie natchnionego zbioru RgVeda Samhita sięgają natomiast do czasów istnienia pierwotnej ojczyzny Aryów na wschodzie Europy.

Dla ułatwienia zrozumienia RV stworzył Hermann Grassmann (1809 - 77), szczeciński fizyk, matematyk i językoznawca, parokrotnie już wznawiany słownik - Wörterbuch zum Rig-Veda. Najdoskonalszym tłumaczeniem tego wspaniałego dzieła jest zdaniem językoznawców te dokonane przez Karla Geldnera (1852 - 1929). Hymny RV były pierwotnie długo, przez lata przekazywane tylko ustnie, z pokolenia na pokolenie, aby desakralizacji zapobiec i zniekształceniom. Ten nadzwyczajny, wysoce artystyczny utwór przekazuje nam i wszystkim indoeuropejskim ludom mądrość naszych praprzodków sprzed tysiącleci, starożytnych Aryów.

W pracach o 1028 hymnach RV zajmuje Nasadiya nadal najwięcej miejsca. Ten hymn niepokoi stale badaczy. Po polsku ukazał się on po raz pierwszy w 1912 r. w tłumaczeniu Stanisława Michalskiego (1881 - 1961) wraz z innymi 39 pieśniami RV. Wedyjski hymn Nasadiya jest kluczem do zrozumienia nie tylko RgVedy, ale i całego indoeuropejskiego sposobu rozumowania.
 
Pierwsze sześć wierszy hymnu stanowią poetyckie przenośnie opisujące pierwotny nieuporządkowany przed kreacyjny stan i retoryczne pytania pozostające bez odpowiedzi. Te pytania podkreślają trudny do wyobrażenia niewymierny stan zarówno w czasie, jak i przestrzeni. Z tego niesamowitego nieładu wyłoniło się To Jedno - prabyt, a zarazem i praenergia. To Jedno zrodziło się własnym żarem z zalążka sił życia ukrytego w owym pierwotnym nieładzie - pustkowiu. Z Tego Jednego powstało zaś w ciągu dalej postępującego rozwoju Rzeczywistości Wszystko.
 
Życie jest zatem odwieczne. Ono było i jest podczas trwającej bez przerwy samo-budowy hierarchicznego kosmosu stale obecne i razem z nim doskonali się ciągle.
Tylko To Jedno oddychało z początku; z własnej woli, bez ruchu. Wtedy nie było czegokolwiek innego prócz niego, podkreślają wieszcze rymujący hymn. Nie ma i nie może poza Tym Jednym być czegoś innego. Nie ma jakiegoś urojonego tamtego świata, ułudy, ani wszechobecnego, wszechwiedzącego i wszechmocnego bóstwa stwarzającego wszystko z niczego. Tym stwierdzeniem manifestuje się bezwzględny światopoglądowy monizm RgVedy, najstarszego zachowanego w całości filozoficznego dzieła.
RgVeda jest wspaniałym pomnikiem genialności starożytnych Aryów. Nasadiya kreśli obraz rozwoju Świata obejmującego Bogów, Ludzi i całą Przyrodę, wszystko, co istnieje, co można sobie wyobrazić i pomyśleć. Rozwój trwa od nieokreślonej przeszłości i nadal trwać będzie w nieskończoność. Kosmogonia RgVedy staje się w pełni zrozumiała dopiero w świetle dwudziestowiecznych odkryć astronomii i astrofizyki.
 
W wedyjskim światopoglądzie ukazuje się z całą wyrazistością różnica między kosmocentryzmem a teocentryzmem, między aryjskim a semickim widzeniem Świata. Świat nie może zniknąć, jeśli by tego jakieś wszechmocne bóstwo spoza naszej rzeczywistości, które go jakoby z niczego kiedyś stworzyło, naraz tego zapragnęło. Świat nie powstał stworzony kaprysem boga bytującego gdzieś poza czasem, przestrzenią i prawami fizyki, właściwie nie wiadomo gdzie. Creatio ex nihilo jest niedorzecznością.  
Świat powstał w toku samorozwoju Tego Jednego i dalej rozwija sam z siebie. On nie może obrócić się w nicość. Nicości nie ma. Ten Świat, w którym żyjemy i którego częścią jesteśmy, żyje i stale doskonali. Tylko on rzeczywiście istnieje. Każdy inny jest ułudą, urojeniem.
 
Między kosmocentrycznym a teocentrycznym światopoglądem leży przepaść nie do przekroczenia, a ich sposób rozumowania nie do pogodzenia. Te światopoglądy są sobie przeciwstawne.

Kosmocentryczny  światopogląd nakłada na nas współodpowiedzialność za Naród, za Ojczyznę, za Przyrodę, za rozwój Świata.  Za wszystko, co czynimy lub zaniechujemy jesteśmy odpowiedzialni. Człowiek i naród są częścią Przyrody. Obcowanie z Bogami - siłami Przyrody jest wzniosłe i oczywiste.
 
Teocentryzm nakazuje zaś bierne podporządkowanie się we wszystkim woli wszechmocnego bóstwa. Ono jest absolutnie wszystkim - a człowiek i jego naród niczym, zerem wobec niego. Polscy wyznawcy teocentrycznej tzw. objawionej religii żyją w ciągłej bojaźni, błagają więc pokornie: zmiłuj się nad nami. Dla nich jest wieczne odpoczywanie w zaświatach najważniejsze, docelowe.

Wola nicości przeważa nad wolą życia. Sens życia zwanego doczesnym polega na zapracowaniu na upragnione wieczne życie. Zbawienie albo potępienie osoby, oto jest pytanie teocentrystów. Los narodu jest teocentryście w zasadzie obojętny, bo nie ma znaczenia dla jego starań o wieczny pobyt w urojonym tamtym świecie.
 
W Nasadiyi wieszcze odkryli związek bytu z niebytem badając sercem z pomocą rozumu. Wedyjskie rozumowanie zna dwie nawzajem uzupełniające się drogi poznania; logiczne i intuicyjne, czyli bezpośrednie. Nie poznali oni jednak wszystkiego, co już rozwinęło się z prastanu. Ten świat, w którym żyjemy, stał się w toku nieustannego rozwoju ogromnie zróżnicowany. Jak do tego doszło, nie wiedzą nawet Bogowie, bo Oni razem z tym światem powstali.
 
Któż może zatem to wiedzieć? Jak to wszystko w świecie zostało ułożone lub nie zostało? Tego nie wie chyba ktokolwiek, nawet Ten, który z wysokości Kosmosu dogląda naszą Ziemię. Tym stwierdzeniem kończy się hymn RV X 129 o początku wszystkiego.
 
Nam pozostaje dalej badać, dociekać, wczuwać się w odwieczny rytm życia i kosmosu, rozwijać naszą wiedzę, nie zrażać trudnościami, mocno starać się zbliżyć do Bogów - odwiecznych sił Przyrody, zrozumieć Ich. Znaczenie hymnu Nasadiya jest dla odrodzenia rodzimych wierzeń i odzyskania przez nas aryo-słowiańskiego oglądu stale rozwijającego się Świata niemożliwe do przecenienia.
 
My zwiemy się Aryo - Słowianami również dlatego, że nasi najdawniejsi przodkowie ostatni opuścili wschodnioeuropejską praojczyznę indoeuropejskich ludów udając się na pierwszą wielką wędrówkę ludów. Etnogeneza Słowian rozpoczęła się wkrótce po tym wydarzeniu. Długo trwała ona w trudny nam do odtworzenia sposób, jaki był jej przebieg, zanim ostatecznie wykrystalizowała wspólnota Słowian. Ta wspólnota ma obecnie dla nas podstawowe znaczenie. Na niej opiera się byt narodu.

Stanisław Potrzebowski

Logowanie

Najbliższe święto

Szczodry Wieczór 21.12.2019 20:00 103 Dni Szczodry Wieczór
1996-2020 Rodzima Wiara
ontwerp en implementering: α CMa Σείριος